Po krótkiej przygodzie w Stanach Jermain Defoe wraca na Wyspy. Podpisał z drużyną Sunderlandu 3,5 letni kontrakt. Czy podjęte decyzje – od samego powrotu po wybranie nowego klubu – są właściwe?
Okienka transferowe zawsze obfitują w głośne transfery. Jedne są bardziej udane, inne mniej. Czasem lepiej wyjdą na nich zawodnicy, czasem kluby zrobią interes (lub wtopę) życia, a czasem wszystkie strony są zadowolone. Jak jest w tym przypadku? To Sunderland bardziej potrzebuje Defoe czy Defoe Sunderlandu?
Anglik ostatnio grał w amerykańskiej Major Soccer League, gdzie bronił barw drużyny Toronto FC, dla której zdobył jedenaście bramek i zagrał w dziewiętnastu spotkaniach. Mimo wieku (trzydzieści dwa lata) zbierał wysokie noty za swoje występy i wyraźnie łapał coraz lepszą formę. Fakt, liga może nie jest zbyt wymagająca, ale na pewno zrobiło to wrażenie na kilku osobach, w tym na menadżerze Sunderlandu, Gustavo Poyecie.

„Czarne Koty” w tym sezonie zawodzą. Zajmują szesnaste miejsce w tabeli i mają na swoim koncie tylko dwadzieścia punktów. Wygrały zaledwie trzy spotkania, aż jedenaście zremisowały, a osiem przegrały. Podopieczni Poyeta zaliczyli kilka kompromitujących wpadek, jak przegrane 0:1 z QPR i 0:2 z Arsenalem po dwóch kompromitujących błędach obrony i bramkarza, które skrzętnie wykorzystał Alexis Sanchez. Największym problemem drużyny Sunderlandu jest, oprócz błędów indywidualnych, zdobywanie goli. Tylko dziewiętnaście razy umieszczali piłkę w siatce rywali, co jest drugim najgorszym wynikiem w Premier League. Czy Defoe może być lekiem na tą przypadłość?
Nie trzeba być futbolowym ekspertem, by wiedzieć, że Anglik ma już lata swojej świetności za sobą. Nie będzie już ani szybszy, ani lepszy. Jego największym atutem jest jednak doświadczenie – coś, co przydaje się pod bramką przeciwnika, a czego brakuje „Czarnym Kotom”. Skuteczność jest piętą achillesową napastników Sunderlandu, co boleśnie przekłada się na odnoszone wyniki. Przyjrzyjmy się trochę bliżej konkurentom Defoe.

Jozy Altidore to dwudziestopięcioletni Amerykanin. W tym sezonie we wszystkich rozgrywkach wychodził zaledwie cztery razy w podstawowym składzie i aż dziewięciokrotnie wchodził z ławki. Strzelił tylko jednego gola. To silny zawodnik potrafiący wysoko wyskoczyć i uderzyć z główki. Niezwykle ciężko go przepchnąć. Niestety, w Sunderlandzie rzadko wykorzystywany jest jego potencjał, gdyż gole dla „Czarnych Kotów” padają najczęściej po kontrach, a on sam nie jest najszybszym piłkarzem na murawie, przez co często nie bierze udziału w przeprowadzanych akcjach.













