Oprócz półfinałowych spotkań FA Cup w najbliższy weekend rozegranych zostanie siedem spotkań 33. kolejki Premiership. Spośród nich najciekawiej zapowiada się niedzielne starcie pomiędzy Arsenalem a Liverpoolem. „Kanonierów” czeka również zaległy mecz z Tottenhamem.
Spośród siedmiu pojedynków aż pięć rozpocznie się w sobotę o godzinie 16. Zagra w nich tylko jeden zespół spośród ligowej czołówki. Chelsea Londyn zmierzy się na wyjeździe z West Bromwich Albion. Podopieczni Carlo Ancelottiego będą chcieli otrząsnąć się po porażce z Manchesterem United w ćwierćfinale Ligi Mistrzów, przez którą zaprzepaścili szanse na jakiekolwiek trofeum w tym sezonie. Londyńczycy będą jednak chcieli powiększyć swoją przewagę nad grającym w półfinale FA Cup Manchesterem City i znacznie przybliżyć się do pewnego występu w przyszłorocznej edycji Champions League. Piłkarze West Bromwich Albion zajmują natomiast pozornie bezpieczne miejsce w środku tabeli. Mimo wysokiego 9. miejsca, mają jedynie siedem punktów przewagi nad strefą spadkową, jednak w meczu z dużo mocniejszym rywalem klub ten powinna usatysfakcjonować jakakolwiek zdobycz punktowa.

W pozostałych sobotnich spotkaniach również nie powinno zabraknąć emocji. Ciekawie zapowiada się pojedynek Birmingham z Sunderlandem. Gospodarze w dwóch ostatnich pojedynkach zdobyli cztery punkty i będą chcieli po raz kolejny osiągnąć korzystny rezultat. Sunderland nie wygrał natomiast w żadnym z ostatnich ośmiu spotkań i postara się o przerwanie tej fatalnej passy. Czerwona latarnia ligi, Wigan, zmierzy się na wyjeździe ze znajdującym się tuż nad strefą spadkową Blackpool. Oba zespoły do końca sezonu powinny walczyć o utrzymanie, więc ten pojedynek będzie dla nich niezwykle ważny. Nieco lepiej wygląda sytuacja Blackburn, które ma trzy punkty przewagi nad zagrożonymi spadkiem zespołami. W najbliższej kolejce zawodników tego klubu czeka jednak ciężkie zadanie, zagrają bowiem z walczącym o miejsce w Lidze Europejskiej Evertonem. West Ham zmierzy się z kolei z Aston Villą. Popularne „Młoty” będą chciały przerwać passę czterech meczów bez wygranej i wydostać się tym samym ze strefy spadkowej. Zespołowi z Birmingham pozostaje liczyć na skuteczność Darrena Benta.
W niedzielę na Emirates Stadium będzie miał miejsce hit najbliższej rundy spotkań. Na stadion Arsenalu przyjedzie bowiem Liverpool. Gospodarze znajdują się na pozycji wicelidera, ich szanse na mistrzostwo są jednak coraz mniejsze. Aby były one w dalszym ciągu realne, podopieczni Wengera muszą wygrać z Liverpoolem. Nie będzie to zadanie łatwe, piłkarze z miasta Beatlesów wciąż liczą na oddalające się miejsce w eliminacjach do Ligi Mistrzów i jest to jedyny cel, jaki w tym sezonie mogą jeszcze osiągnąć. Do tego potrzebne są zwycięstwa właśnie z takimi zespołami, jak Arsenal. Jedno jest pewne, kibice Emirates mogą liczyć na wielkie widowisko. I zapewne się nie zawiodą. Ze stadionu wcale nie muszą jednak wychodzić zadowoleni z rezultatu.












