Remis Górnika Zabrze z Podbeskidziem Bielsko-Biała nie zadowala żadnej z drużyn. W pomeczowych wypowiedziach piłkarze obu zespołów nie ukrywali, że czują niedosyt. Szczególnie niezadowoleni mogą być zabrzanie, którzy jeszcze dziesięć minut przed końcem mieli trzy punkty w garści.
Adam Danch (Górnik): – Ten wynik to moim zdaniem duży niedosyt, bo dziesięć minut przed końcem straciliśmy trzy punkty. Bramka strzelona przez Podbeskidzie była bardzo przypadkowa, po niej „Górale” dostali wiatru w żagle i zaczęło być gorąco. Komplet punktów był w naszym zasięgu, ten remis nas nie satysfakcjonuje.

Tomasz Zahorski (Górnik): – Nie wiem, czy ta bramka zostanie zaliczona mnie czy może jako samobójcze trafienie gospodarzy. Jeżeli to ja będę miał ją na swoim koncie, to bardzo się cieszę i bardzo dziękuję. Radość jednak nie jest całkowita, bo wynik był dla nas korzystny tylko do 80. minuty meczu.
Piotr Malinowski (Podbeskidzie): – To był remis ze wskazaniem na Podbeskidzie. Bardzo chciałem się w tym spotkaniu pokazać, bo przecież grałem w Górniku. Ten czas spędzony w Zabrzu wspominam bardzo miło. Jestem po kontuzji kostki, więc trudno powiedzieć, że jestem w dobrej formie, ale starałem się pomóc kolegom z zespołu. Przy stanie 1:1 Sylwek Matejuk miał znakomitą okazję, ale jeden z zawodników Górnika wybił piłkę.
Krzysztof Król (Podbeskidzie): – Wiedzieliśmy, że Górnik to trudny i wymagający rywal. Trener mocno nas przed tym przestrzegał i mówił, żebyśmy nie lekceważyli zabrzan. Trochę teraz żałujemy, że zaatakowaliśmy Górnik dopiero po stracie gola, bo uważam, że zwycięstwo należało się Podbeskidziu.
W następnej kolejce Górnika czeka prawdziwy egzamin. Zabrzanie zmierzą się w Krakowie z Wisłą, która będzie chciała zrehabilitować się za kiepskie wyniki zarówno w lidze, jak i europejskich pucharach. Podbeskidzie również stanie przed trudnym zadaniem. Bielszczanie na swoim stadionie podejmą Lecha Poznań.











