Menedżer Liverpoolu, Kenny Dalglish, był pod wrażeniem gry Luisa Suareza we wczorajszym meczu Carling Cup ze Stoke City. Urugwajczyk dwukrotnie trafił do siatki, zapewniając „The Reds” awans do ćwierćfinału tych rozgrywek.

Wydawało się, że gospodarze są na jak najlepszej drodze do awansu po tym, jak w 44. minucie Kenwyne Jones strzałem głową dał im prowadzenie, jednak popis Suareza w drugiej połowie meczu sprawił, że losy spotkania się odwróciły.
– Brakuje mi słów na opisanie tego, co Suarez wyprawia na boisku od momentu dołączenia do nas. Jego pierwszy gol był fantastyczny, ale chyba nikt się nie spodziewał zwykłej bramki, prawda? Być może mógł wcześniej wpisać się na listę strzelców, ale warto było czekać. Zarówno podanie, jak i główka przy drugiej bramce były klasy światowej – powiedział Szkot.
Gdy Stoke wyszło na prowadzenie, wszystko wskazywało na kolejny rozczarowujący wieczór w wykonaniu Liverpoolu. Tym bardziej że podopieczni Dalglisha raz już w tym sezonie przegrali na Britannia Stadium, chociaż przez większą część meczu spokojnie mogli doprowadzić do remisu. Tym razem „The Reds” stanęli jednak na wysokości zadania, a Szkot był zadowolony, widząc reakcję swej drużyny na straconego gola.
– Każde zwycięstwo jest ważne, ale w tym przypadku kluczowe było to, że utrzymaliśmy się w grze. W pierwszej połowie mieliśmy sześć sytuacji, z których powinniśmy wykorzystać przynajmniej dwie, ale tak się złożyło, że to Stoke wyszło na prowadzenie. Po strzeleniu gola umiejętnie się broniło, jednak Suarez strzelił dwa fantastyczne gole. Dostaliśmy swoją nagrodę – awans do kolejnej rundy. Podchodzimy do takich rozgrywek z szacunkiem, podobnie jak Stoke, stąd obecność na murawie dwóch mocnych zespołów – dodał Dalglish.











