Menadżer Liverpoolu, Kenny Dalglish, stwierdził, że nie ma zamiaru być dla swoich piłkarzy niańką. To komentarz trenera na wyjazd kilku jego podopiecznych na spotkanie Realu Madryt z Barceloną.
Do Madrytu wybrało się czterech piłkarzy „The Reds”: Andy Carroll, Glen Johnson, Raul Meireles i Pepe Reina. Dla Dalglisha nie jest to jednak problem. – To dorośli ludzie, nie mam zamiaru ich niańczyć. Jeżeli chcieli pojechać na mecz, to nie widzę w tym nic złego, tym bardziej że ich wyjazd nie kolidował z obowiązkami wobec klubu – powiedział Dalglish.
Szkocki trener ma również nadzieję, że jego piłkarze nauczyli się czegoś od swoich kolegów po fachu z Barcelony i Realu. – Mam nadzieję, że podpatrzyli coś ciekawego na tym meczu – powiedział trener Liverpoolu.
Zespół prowadzony przez szkockiego menadżera spisuje się znakomicie i gdyby nie fatalny początek sezonu pod wodzą Roya Hodgsona, to piłkarze z Anfield Road biliby się dziś o miejsce w pierwszej czwórce.










