Legendarny piłkarz Liverpoolu, Kenny Dalglish, w ostrych słowach wypowiedział się na temat polityki transferowej Manchesteru City. Według Szkota sprowadzanie gwiazd za wielkie pieniądze to błędna strategia budowania drużyny.
Szkocki ulubieniec fanów Liverpoolu zdecydował się wyrazić opinię na temat praktyk na rynku transferowym stosowanych przez Manchester City. Dalglish ma spore podstawy, by mówić o budowaniu drużyny w przyspieszonym tempie. Kiedy w latach 1991–1995 prowadził Blackburn Rovers, to właśnie odpowiednie wydawanie pieniędzy pomogło mu osiągnąć sukces.
– Bylem w zbliżonej sytuacji, kiedy trenowałem Blackburn Rovers. Wtedy pieniądze Jacka Walkera pomogły nam przejść drogę od Second Division do mistrzostwa Anglii. Nie moglibyśmy tego dokonać bez wielkich wydatków. Ale, co najważniejsze, jeżeli użylibyśmy tylko pieniędzy, nie wygralibyśmy tytułu – zauważył Dalglish.
„The Citizens” płacą zawodnikom najwyższe kontrakty, jednak wciąż nie mogą pochwalić się żadnym sukcesem sportowym. Dalglish jest przekonany, że astronomiczna gaża nie musi iść w parze z poziomem gry. Były napastnik Liverpoolu zauważa także błędy w strategii wyszukiwania potencjalnych wzmocnień. Według niego niewłaściwe jest przyciąganie zawodników głównie wielkimi pieniędzmi.
Prawdziwy sukces wymaga czasu. Zbyt szybkie działania powodują, że wśród pozyskiwanych piłkarzy dominują materialiści, bardziej przywiązani do gotówki niż nowego pracodawcy.
Doświadczenia z Blackburn nauczyły Dalglisha umiejętności oceniania piłkarzy. Nie interesowali go gracze spragnieni pieniędzy. Szukał ludzi gotowych do całkowitego oddania się celowi stawianemu drużynie. A było nim mistrzostwo Anglii.
– Nie sprowadzałem najemników. Moi piłkarze nie grali dla pieniędzy, ale dla własnej radości. Dzięki temu udało nam się zbudować świetny rozdział historii Blackburn Rovers – mówi Szkot.










