Liverpool rzutem na taśmę pokonał wczoraj na Ewood Park Blackburn 3:2. Po meczu dumny ze swoich piłkarzy był trener, Kenny Dalglish.
Trener Liverpoolu przyznał potem, że pomimo iż zespół musiał zmagać się z różnymi problemami, ostatecznie zasłużenie wywiózł trzy punkty z Ewood Park.
– Nie mieliśmy kontroli nad wszystkim, co działo się w meczu. Nie możemy jednak mówić, że nasi zawodnicy nie włożyli wysiłku ani zaangażowania.
– Po naszym fantastycznym początku nagle tracimy jednego piłkarza i obniżamy loty. Jednak z pomocą naszych kibiców, którzy zachęcali nas do ataków, w drugiej połowie radziliśmy sobie lepiej.
– Myślę, że zasłużyliśmy na zwycięstwo. Jesteśmy zachwyceni z wyniku i trzech punktów, tym bardziej że piłkarze nie mieli ostatnio łatwego życia. Nie oznacza to już jednak, że wyszliśmy zza zakrętu, ale dzisiejsze spotkanie może dodać każdemu z nas otuchy.
Trener „The Reds” nie szczędził pochwał pod adresem Andy’ego Carrolla, który zapewnił zwycięstwo swojej drużynie już w doliczonym czasie gry.
– Myślę, że Andy jest bardzo pewny siebie. Uważam, że dostał to, na co zasłużył. Pracował ciężko i strzelił głową fantastyczną bramkę. Nie sądzę, aby jego pewność stanowiła jakiś problem.
Opiekun liverpoolczyków pochwalił też rezerwowego bramkarza, Brada Jonesa, który po czerwonej kartce Doniego pojawił się na boisku i od razu obronił rzut karny wykonywany przez Yakubu.
– To była świetna obrona, zważywszy na to, że był to jego pierwszy kontakt z piłką. Jestem pewien, że zapamięta ten moment na długo.
– Myślę, że Brad miał małą przewagę, ponieważ obaj zawodnicy grali wcześniej w Middlesbrough. Może dało mu to nieco przewagi psychologicznej – zakończył.










