Już w sobotę i niedzielę rozegrane zostaną kolejne spotkania angielskiej Premier League. Po zeszłotygodniowych problemach z rozegraniem wielu spotkań z powodu „obfitych” opadów śniegu, tym razem nie powinno już nic przeszkodzić, by spokojnie rozpocząć i zakończyć w komplecie 22. kolejkę.

Jako pierwsi (13.45) na boisko wybiegną zawodnicy Stoke City oraz Liverpoolu. Dla gospodarzy będzie to kolejna okazja do urwania choć jednego punktu drużynie z górnej półki tabeli. Choć zajmują obecnie bezpieczną dwunastą pozycję to i tak jest to zaledwie trzy punkty nad strefą spadkową. Dla gości będzie to spotkanie o odzyskanie twarzy. Kto by się spodziewał, iż „The Reds” po rozegraniu dwudziestu spotkań będą się znajdować dopiero na siódmej pozycji z aż dwunastopunktową stratą do prowadzącej Chelsea. Do tego doszedł feralny występ w zeszłą środę w Pucharze Anglii. Liverpool odpadł, przegrywając rywalizację z broniącym się przed spadkiem z Championship zespołem Grzegorza Rasiaka – Reading FC. Czy to może okazać się jedno z ostatnich spotkań Rafu Beniteza na stanowisku szkoleniowca zawodników z Anfield?
W innym sobotnim spotkaniu londyńska Chelsea zmierzy się na własnym boisku z Sunderlandem (16.00). Osłabiony brakiem swojego najlepszego strzelca Didiera Drogby (przebywa ze swoją narodową drużyną na Pucharze Afryki) lider Premiership będzie musiał poradzić sobie ze średniakiem obecnego sezonu, jakim jest Sunderland.
Drugi w tabeli Manchester United będzie podejmował na Old Trafford czternaste w tabeli Burnley FC (16.00). Goście nie wygrali ostatnich pięciu spotkań w lidze i nie zanosi się, aby po kolejnej rundzie tę niechlubną serię przerwali.
Również ciekawie powinno być w Portsmouth, gdzie miejscowi będą podejmować niepokonane od sześciu kolejek Birmingham (16.00). Dla podopiecznych Avrama Granta to kolejna szansa na odzyskanie kontaktu z zespołami z dolnej części tabeli. Porażka bardzo skomplikuje sytuację gospodarzy.
Na White Hart Lane Tottenham Hottspurs podejmie osiemnaste w tabeli Hull City (16.00). Goście nie wygrali żadnego z sześciu ostatnich spotkań. Dla gospodarzy będzie to szansa na utrzymanie kontaktu z czołówką tabeli.
Na brak emocji nie będą mogli narzekać również kibice zgromadzeni na Molineux Stadium. Miejscowy Wolverhampton podejmować będzie sąsiada w tabeli, Wigan (16.00). Oba zespoły jak do tej pory zgromadziły na swoim koncie po 19 punktów i sobotni mecz może rozstrzygnąć, która ekipa będzie bliżej utrzymania w tym sezonie.
Ostatnim i zarazem najciekawszym spotkaniem rozegranym w sobotę będzie pojedynek na Goodison Park, gdzie miejscowy Everton podejmować będzie Manchester City (18.30). W ostatnich jedenastu pojedynkach między obiema jedenastkami zdecydowanie lepiej wypadli zawodnicy Evertonu. Wygrali aż sześć spotkań, przegrywając zaledwie jedno. Jednak City to nie ten sam zespół co w zeszłych sezonach. Wzmocnieni wieloma zawodnikami przed sezonem będą chcieli na pewno pokazać, iż zaliczają się do ścisłej czołówki angielskiej Premier League. Warto również dodać, iż gospodarze nie przegrali pięciu ostatnich pojedynków, natomiast podopieczni Roberto Manciniego wygrali pięć spotkań z rzędu. Kto podtrzyma swoją passę? Przekonamy się już w sobotę. Początek spotkania o godz.18.30. Na niedzielę zaplanowane zostały trzy spotkania. Aston Villa podejmować będzie West Ham (14.30), Blackburn zmierzy się z Fulham (16.00) a na koniec Bolton podejmie na własnym stadionie podopiecznych Arsene Wengera – Arsenal Londyn (17.00)











