Sebastian Kowalczyk to piłkarz, którego trudno przypisać do jakiejkolwiek pozycji na boisku. Na różnych wizualizacjach przed meczami możemy go zobaczyć najczęściej przy linii bocznej, ale to nie jest klasyczny skrzydłowy, który ma atuty predysponujące go do grania na tej pozycji. Podczas warunków meczowych często widzimy, że gra w środkowej strefie boiska. Kolejny raz przekonamy się o tym w meczu z Lechią Gdańsk?
Kiedy Paulo Sousa ogłaszał powołania, wszyscy byli w szoku, że z szerokiego składu został skreślony mający liczby Bartek Kapustka, a na zgrupowanie przyjedzie on – Sebastian Kowalczyk. Wszyscy dostali zagwozdkę, którą selekcjoner wyjaśnił w rozmowie z Jackiem Kurowskim z TVP Sport:
– Mamy dużą różnorodność: piłkarzy prawo- i lewonożnych, zdolnych dryblerów i tych, którzy umieją grać na małej przestrzeni, krótkimi podaniami, przyspieszać grę. Mówię tu choćby o Sebastianie Kowalczyku, który wcześniej nie był powoływany. On umie odmienić sytuację na boisku krótkimi podaniami i na pewno będą takie momenty, w których jego umiejętności będą potrzebne. Zwłaszcza przeciw Andorze.
Być może właśnie to on jest szykowany na kogoś, kto będzie grał z Zielińskim za plecami Roberta Lewandowskiego. Jeśli faktycznie coś takiego miałoby mieć miejsce, moglibyśmy wtedy mówić o nim jako o nowym Mączyńskim – czyli autorskim pomyśle szkoleniowca reprezentacji Polski.
Być flexi
Jak mówi nasz ekspert, Bartosz Ślusarski z podcastu Głos Portowców, to główna zasada dla szkoleniowca zawodników ze Szczecina. W przypadku Kowalczyka można najlepiej to zobaczyć. Choć nominalnie rozpoczyna najczęściej na lewym skrzydle, podczas meczu często można znaleźć go w środku pola czy na drugiej flance.
– Pozycja Sebastiana Kowalczyka to tylko w teorii lewe skrzydło. W układance trenera Runjaicia podstawową cechą zawodników jest bycie flexi. Podczas trwania meczu można zobaczyć wymienność pozycji na skrzydłach, a do tego Sebastiana bardzo często należy szukać w środku pola. Ostatnie spotkania pokazały, jak lewy obrońca, Luis Mata, był nawet lekko osamotniony. Działo się to przez grę Kowalczyka w bardziej centralnej części boiska.
Taki stan rzeczy musi imponować Paulo Sousie, który w swoim preferowanym ustawieniu 1-3-5-2 znajduje od ręki miejsca dla takich zawodników. Patrząc na główne atuty kapitana Pogoni Szczecin, można odnieść wrażenie, że to właśnie on może być drugim zawodnikiem do grania na „dziesiątce” wraz z Piotrem Zielińskim albo na „ósemce”, jak zauważa nasz rozmówca:












