W Kielcach w ramach 28. kolejki T-Mobile Ekstraklasy o 20:30 niepokonana od czterech kolejek Korona podejmie Pogoń Dariusza Wdowczyka, jedyny zespół, który na wiosnę jeszcze nie przegrał.
Od października nikt nie wyjechał ze stadionu przy ulicy Ściegiennego z kompletem punktów. Jest to znakomity bilans i na pewno dzięki temu „Koroniarze” w tym meczu mentalnie wyjdą nastawieni niezwykle bojowo, aby jeszcze bardziej poprawić swoje statystyki. Korona cały czas ma matematyczne szanse, żeby znaleźć się w czołowej ósemce, ale podopieczni „Pachety” aby to osiągnąć, muszą zagrać na więcej niż maksimum swoich umiejętności. Pierwszym krokiem w drodze do osiągnięcia miejsca w grupie mistrzowskiej powinno być zwycięstwo w meczu z „Portowcami”. Aby zagrać dobrze, trzeba wyeliminować największe błędy, a końcówki meczów są właśnie piętą achillesową Korony. Hiszpański trener gospodarzy wierzy jednak, że szczęście w końcu uśmiechnie się do „Żółto-czerwonych”:

– Straciliśmy bardzo dużo punktów w ostatnich minutach meczów. Było to jednak niesprawiedliwe. Ktoś jednak zaraz powie, że np. wygraliśmy w końcówce z Lechem. No tak, ale wtedy nam się to należało, to jest ta różnica. W Białymstoku także powinniśmy wygrać. Zespół miał naprawdę dużo okazji. Cały czas pracujemy nad skutecznością. Robimy wszystko, co możemy. Jeśli na sześć sytuacji trafiamy jedną, to musimy mieć dwanaście okazji. Najważniejsza jest jednak droga, czyli treningi i praca. Sam wynik, to jest produkt tego, co na co dzień robimy – powiedział szkoleniowiec.
Podopieczni Dariusza Wdowczyka przed tygodniem bez problemu rozprawili się z Ruchem, wygrywając 3:1. Dzięki tym trzem punktom znacznie zbliżyli się do czołówki i wyprzedzili w tabeli Górnik. W tym spotkaniu znów fantastycznie zaprezentował się duet Akahoshi-Robak. Ten pierwszy zaliczył asystę i bramkę, ten drugi trafił w lidze po raz szesnasty. Dobra gra piłkarzy ze Szczecina głównie opiera się właśnie na tej dwójce, która w tym sezonie wypracowała dla swojej drużyny w sumie 18 asyst i 22 bramki. Pogoń lubi grać na wyjazdach, tylko trzy razy piłkarze Wdowczyka wracali z wojaży na tarczy. W ostatnim meczu między tymi zespołami górą po emocjonującym widowisku 3:2 była Pogoń. Jak tamtą wiktorię wspomina szkoleniowiec gości piątkowego starcia?
– Życzyłbym sobie spokojniejszego scenariusza, ale na pewne rzeczy nie mamy wpływu. Możemy mówić o dyspozycji poszczególnych piłkarzy, naszym pomyśle na grę, mocnych i słabych stronach Korony. Atuty postaramy się zniwelować, a słabsze elementy wykorzystać. Mecz meczowi jest nierówny. Jesteśmy w dobrej formie, nie przegraliśmy jeszcze spotkania, a dla Korony to ostatni dzwonek, żeby jeszcze ewentualnie powalczyć o miejsce w „ósemce”. My już w niej jedną nogą jesteśmy. Nie oznacza to, że do meczu podejdziemy luźno, ale sprężeni i z taką myślą, że walczymy o coś więcej niż tylko miejsce, na którym jesteśmy. Na razie zdobywamy punkty. Chcemy ich mieć jak najwięcej, by zapewnić sobie dobrą pozycję wyjściową po podziale – oznajmił Wdowczyk.










