Choć Legia zdominowała wiosnę w TME, ciągle za jej plecami jest odwieczny rywal, Lech Poznań, który również ma mistrzowskie aspiracje. Drużyna z Wielkopolski traci już tylko sześć punktów do pierwszego miejsca. Czy w związku z tym piłkarze „Kolejorza” mogą jeszcze realnie myśleć o mistrzostwie?
Ofensywny deficyt
Jeśli Lech chce powalczyć o mistrzostwo Polski, musi mieć przede wszystkim piłkarzy odpowiedzialnych za zdobywanie bramek. Zaur Sadajew nie gwarantuje równie dużej zdobyczy bramkowej, jak choćby Orlando Sa, który jest raptem rezerwowym warszawskiej Legii. Jest on raczej ekspertem od zdobywania kartek.
W porównaniu z ekipą Legii „Kolejorzowi” brakuje instynktu killera. Zawodnicy potrafią stwarzać mnóstwo sytuacji podczas spotkania, jednak nie potrafią ich wykorzystać. Na pewno jest to spory problem, z którym Maciej Skorża musi sobie poradzić podczas zimowych zgrupowań w Turcji. Istotne również wydaje się pozyskanie napastnika. Lech nie posiada w swojej kadrze snajpera. Zadaniem Sadajewa jest przytrzymanie piłki i rozegranie jej do boku. Kownacki jest jeszcze za młody, by opierać na nim całą ofensywę, zaś Ubiparip częściej niż do siatki trafia do gabinetów lekarskich. Zakup klasycznej „dziewiątki” powinien być najpilniejszym zadaniem włodarzy Lecha, bez niego nie ma co myśleć o równorzędnej walce z Legią o mistrzostwo Polski.
Kolektyw szansą
Jeśli porównać potencjały obu zespołów, to z pewnością większym dysponują legioniści. Widać to przede wszystkim przez pryzmat ławki rezerwowej. Również oba kluby znajdują się w diametralnie różnej sytuacji finansowej. Warszawianie są w fazie rozkwitu, głównie za sprawą regularnej gry w europejskich pucharach. „Kolejorz” zaś zmaga się z wielomilionowym długiem, który nie pozwala na stabilizację składu. Brak kwalifikacji do Ligi Europy skutkował sprzedażą Teodorczyka, którego bramki niewątpliwie przydałyby się tej jesieni. Nie ma jednak co się załamywać. Mimo wszystko Lech posiada bardzo dobry skład jak na polską ligę. Szansą tej drużyny powinien być przede wszystkim kolektyw. Jeśli zawodnicy zaczną grać drużynowo, na pewno przełoży się to na ich wyniki. Legia ma w swojej drużynie wielu indywidualistów, którzy potrafią swoimi umiejętnościami przesądzać o końcowych rezultatach swojego zespołu. W Lechu błyszczało kilku zawodników, jak Szymon Pawłowski, Darko Jevtić czy Kasper Hamalainen, brakowało jednak stabilizacji w kolejnych meczach. W Legii było paru dość regularnych piłkarzy: Ondrej Duda, Michał Żyro, Orlando Sa czy Miroslav Radović. Zadaniem Skorży — jeśli myśli o zdobyciu mistrzostwa — jest również przywrócenie Gergo Lovrencsicsa do jego optymalnej formy. Węgier zaliczył najgorsze półrocze od kiedy trafił do Poznania. W stolicy Wielkopolski przyzwyczaili się do tego, że to właśnie Lovrencsics pchał drużynę do przodu. W tej rundzie czasami tego brakowało.











