Gol i asysta, to zdobycze Filipa Jagiełły z ostatniego meczu. Brescia, do której jest wypożyczony podejmowała Regiannę, wygrywając spotkanie 3:1. Po średnio udanym poprzednim sezonie w Genoi, w obecnym stara się nie dać o sobie zapomnieć.
W polskiej piłce, jak we wszystkich dziedzinach życia są dwie szkoły: falenicka i otwocka. Jedna mówi, że młodzi powinni wyjeżdżać jak najszybciej z naszej ligi. Już w młodym wieku powinni zapoznać się z piłkarskim światem z najwyższej półki i tam rozwijać swoje umiejętności. Druga tonuje te zapędy sugerując, że polski piłkarz najpierw musi sobie wyrobić odpowiednią markę na naszych boiskach i zdobyć niezbędne doświadczenie, aby móc podjąć rywalizację z lepszymi od siebie.
Szybki wyjazd
Do tej pierwszej grupy zalicza się przypadek Filipa Jagiełły. Chociaż trudno mu odmówić doświadczenia. Wyjeżdżając z Polski do Włoch miał już prawie sto występów w koszulce Zagłębia Lubin we wszystkich rozgrywkach. Trzeba brać również pod uwagę młody wiek, w jakim te liczby osiągnął.
W Zagłębiu trudno walczyć co sezon o najwyższe cele w lidze. Z drugiej strony od dawna już kluby w Ekstraklasie praktycznie nie przeprowadzają między sobą transferów. Gdy więc pojawiła się oferta z Genoi trudno było ją odrzucić włodarzom, jak i samemu zawodnikowi. Nie od dziś wiadomo, że zespoły z lepszych lig szukają w takich jak nasza przede wszystkim potencjału. Młody Jagiełło, będący ważną postacią Miedziowych oraz młodzieżowej reprezentacji Polski musiał przyciągnąć swoją grą uwagę skautów. Sam nie ukrywał też, że jest gotowy na wyjazd, jeśli pojawi się ciekawa oferta.
Trudne początki
Liga włoska i Genoa wydawały się dobrą decyzją. Wcześniej szlaki zaczęli przecierać inni nasi rodacy, a w drużynie Rossoblu markę wyrobił przed chwilą Krzysztof Piątek. O Genoi za to można było powiedzieć, że to typowy zespół środka. Bez szans na zagoszczenie w elicie, ale i niemający problemów z utrzymaniem się w Serie A. Idealne miejsce na rozwój.
W nowym klubie konkurencja do wyjściowego składu była już z innej półki. Wystarczy wymienić piłkarzy z którymi musiał rywalizować: Lasse Schöne, Stefano Sturaro, Valon Behrami, to tylko niektórzy będący w szerokiej kadrze na przestrzenie całego sezonu. Dodatkowo Genoa od samego początku nerwowo weszło w sezon 2019/2020. Ze spokojnej gry w środku tabeli zrobiła się walka o utrzymanie.
Te czynniki spowodowały, że Jagiełło na debiut w nowych barwach musiał czekać do października. W 8. kolejce został wpuszczony na ostatnie 19 minut wyjazdowego meczu z Parmą, w którym jego klub doznał sromotnej porażki 5:1. Po tym meczu został zwolniony trener Aurelio Andreazolli. Kolejne szanse pojawiły się w grudniu, a po dobrym meczu i asyście w 1/16 Pucharu Włoch przeciwko Ascoli zebrał nawet pochlebne recenzje. Nowy trener Thiago Motta, chętniej na niego stawiał, ale już w grudniu zastąpił go Davide Nicola.











