Niedawno podsumowaliśmy dla Was grę każdego zespołu ekstraklasy z osobna. Teraz czas na wnioski wyciągnięte z letniego okienka transferowego. Jak co roku przyszło kilku zawodników, którzy podnieśli nasz ligowy poziom, ale czy wszystkie transfery można nazwać udanymi?
LEGIA WARSZAWA
Do Legii Warszawa sprowadzono kilku zawodników, jednak chyba na razie nie są to transferowe hity. Łukasz Budziłek gra w rezerwach, podobnie Arkadiusz Piech, na którego wydali milion złotych. 800 tysięcy zapłacono również na Igora Lewczuka, który na razie nie zachwyca – powoli przyzwyczaja się do pierwszego składu, jednak popełnia wciąż dużo głupich błędów (np. w meczu z Piastem Gliwice). Interes życia Legia zrobiła, sprowadzając Krystiana Bielika. 16-latek z Lecha Poznań został ściągnięty za 12 tysięcy euro. Najprawdopodobniej zostanie sprzedany za dwa miliony europejskiej waluty. Czy tak zakończy się ta sprawa? Zobaczymy…
ŚLĄSK WROCŁAW
Jeżeli chodzi o transfery, to na pewno na plus należy zaliczyć przyjście Mariusza Pawełka i Piotra Celebana. Obydwaj stali się bardzo ważnymi punktami w ekipie z Wrocławia. Pawełek, gdy występował w Wiśle, znany był z tego, że często zdarzało mu się wpuszczać „klopsy”, a w barwach Śląska broni naprawdę dobrze i co najważniejsze, regularnie. Nieraz w tym sezonie ratował punkty wrocławskim piłkarzom. Jeżeli chodzi o Celebana, to jego transfer był bardzo potrzebny. Piotrek jest piłkarzem, który zawsze gwarantował dobry poziom, i teraz to się nie zmieniło. Strzelił w tym sezonie jedną bramkę i jest bardzo ważnym ogniwem w defensywie swojego klubu. Ta dobra gra została doceniona przez włodarzy Śląska. Celeban podpisał nowy kontrakt i zostanie we Wrocławiu jeszcze przynajmniej przez dwa sezony.
LECH POZNAŃ
Latem do Poznania przybyło czterech nowych graczy. Zacznijmy od największego niewypału, jakim jest Maciej Wilusz. Środkowy obrońca nie zaliczył najlepszego początku przy Bułgarskiej. Co więcej, został ogłoszony jednym z największych pomyłek, jeśli chodzi o transfery, w historii. Spory zawód możemy odczuć co do bramkostrzelności Zaura Sadajewa. Rosjanin miał w Poznaniu zdobywać gole jak na zawołanie. Niestety, Czeczen nie grzeszy skutecznością, lecz nie można odmówić mu zawziętości i waleczności na boisku. Największy plus wędruje do Darko Jevticia. Szwajcar bardzo szybko zaaklimatyzował się w stolicy Wielkopolski, gra jak natchniony i czasami do złudzenia przypomina w grze „starego” Semira Stilicia.
WISŁA KRAKÓW
Wisła sprowadziła przed sezonem lub już w jego trakcie tylko dwóch zawodników, środkowego obrońcę, Richarda Guzmicsa, i napastnika Mariusza Stępińskiego. Węgierski obrońca stał się bardzo ważnym zawodnikiem w drużynie Franciszka Smudy i od pewnego czasu co mecz wychodzi w podstawowej jedenastce, swoimi występami udowadnia, że to miejsce w składzie mu się należy. Jeżeli chodzi o Stępińskiego, miewał on różne momenty. Jedna bramka strzelona przez niego chluby nie przynosi, ale cztery asysty, które zaliczył, już zasługują na szacunek. Stępiński jest dla Franciszka Smudy bardzo ważnym zmiennikiem dla zawodników podstawowego składu.
„Żółto-czerwoni” wpadli w tym sezonie w szał zakupów. Do stolicy polskiego bieguna północnego przybyło aż 10 nowych nabytków. Przede wszystkim warto wspomnieć o najmłodszym z nich, jakim jest Przemysław Frankowski. Ten 19-letni napastnik został sprowadzony z myślą o kolejnych latach, lecz już w tym sezonie przebojem wdarł się do pierwszego składu. Nieraz pokazał, że pomimo młodego wieku potrafi zagrozić nawet najbardziej doświadczonej defensywie w naszej lidze. Bardzo dobre postawy nowych środkowych obrońców, Wasiluka i Madery, spowodowały, że „Jaga” znalazła się tak wysoko, nie tylko istotna jest bowiem postawa napastników. Obrońcy w ekstraklasie również odgrywają kluczowe role i w tym przypadku też tak było.
GÓRNIK ZABRZE
Nie wiem, czy w Stanach Zjednoczonych panuje takie przekonanie, bo w Górniku na pewno, że lepiej gra się zawodnikami, których się zna. Zawsze mi się wydawało, iż gdziekolwiek Dawid Plizga będzie, to raczej jako zawodnik z pierwszej jedenastki. Myliłem się jednak, bo albo trener Warzycha nie chce mu zaufać, albo nie może z powodu prezentowanego poziomu przez byłego kopacza Jagiellonii Białystok czy Zagłębia Lubin. Reszta znaczących wzmocnień składu Górnika (w postaci Mariusza Magiery i Konrada Nowaka) pochodzi głównie z powrotów po kontuzjach.
POGOŃ SZCZECIN
W przypadku zespołu z województwa zachodniopomorskiego trudno mówić o wzmocnieniach. Zacząć należy jednak od podstawowego osłabienia. Takafumi Akahoshi w poprzednim sezonie rządził na polskich boiskach. Teraz psuje swą karierę w rosyjskiej lidze. To podstawowa strata Pogoni. Dodatkowo niedoszły transfer Marcina Robaka z całą pewnością źle zadziałał na króla strzelców poprzedniej edycji. Ponadto ze Szczecinem pożegnali się też m.in.: Ława, Lewandowski czy Ouedraogo. Władze Pogoni przespały jednak trochę okienko, bo mówiąc o wzmocnieniach, można wymienić zaledwie nazwisko Mateusza Matrasa. Bruno Loureiro, Ricardo Nunes i Tomasz Lisowski to zdecydowane niewypały. Na tyle duże, że tego ostatniego w Szczecinie już nie ma.
PODBESKIDZIE BIELSKO-BIAŁA
Tak jak już zostało wspomniane, do Podbeskidzia dołączyło aż trzynastu nowych graczy. Siłą rzeczy nie każdy załapał się do drużyny, a zatem nie zostaną wspomniani tutaj wszyscy. Na plus wyróżnił się m.in. Michal Pesković, który wskoczył między słupki bramki, zmieniając Richarda Zajaca, spisującego się gorzej od ręcznika wywieszonego w bramce. Niektóre interwencje Słowaka powodowały, że człowiek sięgał do encyklopedii, aby sprawdzić, czy to jest zgodne z prawami fizyki. Oczywiście nie można zapomnieć o Demjanie, który po nieudanej przygodzie w Belgii postanowił wrócić do ekstraklasy. Do tej wspaniałej skuteczności sprzed dwóch sezonów droga jeszcze daleka, lecz z pewnością na wiosnę będzie najważniejszym ogniwem Podbeskidzia.
GKS BEŁCHATÓW
PGE w tym sezonie zasiliło pięciu zawodników. Pierwszym z nich był Emilijus Zubas, który jest doskonale znany wszystkim fanom ekstraklasy. Litwin bronił w barwach GKS-u wiosną w sezonie 2012/2013, a swojego pierwszego gola stracił po 497 minutach! Jednakże w tym sezonie nie było nam go dane zobaczyć ani razu. Strzałem w dziesiątkę okazało się sprowadzenie Bartosza Ślusarskiego. Popularny „Ślusarz” przeżywa aktualnie drugą młodość. Po boisku biega niczym łania po zroszonej łące, gole strzela z niesamowitą łatwością, choć co prawda strzelił ich tylko pięć. Oprócz nich w szeregi ekipy ze Sportowej wstąpili: Komolov, Mójta oraz Telichowski, którzy przebojem wdarli się do pierwszej jedenastki, odgrywając w niej kluczowe role.
PIAST GLIWICE
Jeżeli chodzi o transfery przed tym sezonem, najlepiej do drużyny wkomponował się Konstantij Vassiljev, który jest reprezentantem Estonii. Vassiljew w tym sezonie strzelił jednego gola i zaliczył jedną asystę. Statystyki te może nie są powalające, ale Estończyk jest siłą napędową swojej drużyny i brał udział przy wielu bramkowych akcjach. Dobrym ruchem było także sprowadzenie Pawła Brożka, który jest pewnym punktem gliwickiej defensywy. Duże kontrowersje dalej wzbudza transfer Cifuentesa, który w tym sezonie miał lepsze i gorsze momenty, ale niektóre bramki, jakie wpuszczał, nie przystają bramkarzowi na tym poziomie.
GÓRNIK ŁĘCZNA
Na ten duży sukces (jak na beniaminka) złożyli się głównie kopacze grający już wcześniej w zielono-czarnych barwach. Nowi zawodnicy nie przywieźli ze sobą wiele jakości, z małym wyjątkiem – Fedorem Cernychem. Napastnik ten był najlepszą strzelbą zespołu, dziewięć bramek zdobytych przez tego zawodnika to nie lada wyczyn, zwłaszcza iż nie grał od początku sezonu, tylko dołączył do drużyny w trakcie. Reszta zatrudnionych, mówiąc delikatnie, miała lepszych konkurentów na swoje pozycje. O ile chorwacki bramkarz Rodić przez część rundy bronił, o tyle Paweł Buzała czy Marko Bajić dali od siebie mniej, niż się po nich spodziewano. Zwłaszcza od niewysokiego byłego atakującego GKS-u Bełchatów chciano więcej, miał strzelać gol za golem, a nie wygrzewać się na ławce. Sukces skautingu drużyny ze wschodu Polski jest więc połowiczny, z jednej strony zabójczo niebezpieczny Cernych i solidny Rodić, a z drugiej bezproduktywni byli zawodnicy gdańskiej Lechii.
CRACOVIA KRAKÓW
Zespół z Krakowa również nie wzmocnił się znacząco podczas wakacji. Przede wszystkim dlatego, że stracił Saidiego Ntibazonkizę, który przez kilka sezonów odpowiadał za grę „Pasów”. Dodatkowo odeszli też: Perdijić, Horoszkiewicz, Papadopoulos, Straus, Kuś czy Boljević, a więc cała masa zawodników, z których większość w poprzednim sezonie tworzyła całkiem niezły kolektyw. Ale w przypadku plusów z pewnością można zapisać Miroslava Czovilo, który w ekstraklasie zrobił prawdziwy szał. Potężny Bośniak prezentuje się najlepiej spośród całej ekipy. Nieźle gra również Bartosz Rymaniak, jednak reszta nie zachwyca. Deleu jakby zatracił swoje umiejętności, Zjawiński razi nieskutecznością, Cetnarski chyba się starzeje. Oby zimą coś jeszcze do Krakowa wpadło.
LECHIA GDAŃSK
Dziś już wiadomo, że ogromna liczba transferów okazała się przekleństwem nie tylko dla klubu, ale przede wszystkim dla trenerów licznie zatrudnianych w minionej rundzie. Sprowadzenie ponad dwudziestu piłkarzy. Idiotyzm wykonanych ruchów transferowych potwierdzają trzy pierwsze mecze Lechii w tym sezonie. Wtedy rozegrała najlepszą piłkę w całej rundzie, dlatego że w tych spotkaniach wystąpiła największa liczba zawodników ze starej gwardii. Kiedy z Lechii zrobiło się śmieciowisko i raj dla agentów – przyszedł kryzys formy, który trwał do samego końca minionej rundy. Transfer, który zasługuje na wyróżnienie, to chorwacki napastnik, Antonio Colak, który strzelił w tym sezonie sześć bramek.
KORONA KIELCE
Właśnie padło nazwisko nowego „napadziora” Korony – Oliviera Kapo. Któż się spodziewał, że ktoś grający w Serie A i Premier League może przejść do ekstraklasy? Otóż, jak widać, może. Ostatnią osobą z takim CV w naszej lidze był, również grający w ataku, Daniel Ljuboja. Jednakże Serb dał Legii Warszawa trochę więcej jakości, goli, celnych dośrodkowań i ogólnie wszystkiego innego. Reszta zawodników ściągniętych przed rozpoczęciem rundy jesiennej nawet w połowie nie ma tak pięknej kariery jak Kapo. Powodem bierności na rynku transferowym mógł być brak dyrektora sportowego i przez to byli sprowadzani piłkarze grający ostatnio np. w piątej lidze francuskiej. Rozumiem, że poziom najwyżej klasy rozgrywkowej w Polsce jest słaby, ale czy aż tak?
RUCH CHORZÓW
Najważniejsze, co dotychczas w Ruchu nastało, to zamiana Jana Kociana na Waldemara Fornalika. Czy na plus? Trudno jeszcze jednoznacznie określić. Słowak zdecydowanie się w Chorzowie wypalił, a kto ma ten klub uratować, jeśli nie „Waldek King”? A przecież z „Niebieskimi” pożegnała się trójca: Sadlok, Buchalik, Jankowski, która wzmocniła krakowską Wisłę. Dodatkowo nie zdecydowano się przedłużyć umowy z Jakubem Smektałą, który nadal jest do wzięcia. W Ruchu jednak kilka asyst w sezonie najwyraźniej się nie przydaje. Czy udało się to zastąpić? Nie bardzo. Visnakovs zawodzi, Skaba to wrak piłkarza, Marcin Kuś również du… nie urywa, jedynie Michał Efir daje coś swojej drużynie, choć to nadal z pewnością nie jest pełnia jego talentu.
ZAWISZA BYDGOSZCZ
Transfery – kompletnie nietrafione transfery. Albo inaczej: transfery, które niewiele wniosły do zespołu. Na plus na razie można zapisać Wagnera, który dużo pracuje na boisku i przejawia spore umiejętności techniczne. Szanse należy też dać Mice i Porcellisowi, którzy leczyli urazy. Niestety, latem ściągnięto w większości szrot, który oprócz pobierania pieniędzy z klubowej kasy, zablokował też miejsce wychowankom Zawiszy (Ciechanowskiemu, Sochaniowi).
Nikt jeszcze nie skomentował tego tekstu. Bądź pierwszy.
Dodaj komentarz
Niedawno podsumowaliśmy dla Was grę każdego zespołu ekstraklasy z osobna. Teraz czas na wnioski wyciągnięte z letniego okienka transferowego. Jak co roku przyszło kilku zawodników, którzy podnieśli nasz ligowy poziom, ale czy wszystkie transfery można nazwać udanymi?
LEGIA WARSZAWA
Do Legii Warszawa sprowadzono kilku zawodników, jednak chyba na razie nie są to transferowe hity. Łukasz Budziłek gra w rezerwach, podobnie Arkadiusz Piech, na którego wydali milion złotych. 800 tysięcy zapłacono również na Igora Lewczuka, który na razie nie zachwyca – powoli przyzwyczaja się do pierwszego składu, jednak popełnia wciąż dużo głupich błędów (np. w meczu z Piastem Gliwice). Interes życia Legia zrobiła, sprowadzając Krystiana Bielika. 16-latek z Lecha Poznań został ściągnięty za 12 tysięcy euro. Najprawdopodobniej zostanie sprzedany za dwa miliony europejskiej waluty. Czy tak zakończy się ta sprawa? Zobaczymy…
ŚLĄSK WROCŁAW
Jeżeli chodzi o transfery, to na pewno na plus należy zaliczyć przyjście Mariusza Pawełka i Piotra Celebana. Obydwaj stali się bardzo ważnymi punktami w ekipie z Wrocławia. Pawełek, gdy występował w Wiśle, znany był z tego, że często zdarzało mu się wpuszczać „klopsy”, a w barwach Śląska broni naprawdę dobrze i co najważniejsze, regularnie. Nieraz w tym sezonie ratował punkty wrocławskim piłkarzom. Jeżeli chodzi o Celebana, to jego transfer był bardzo potrzebny. Piotrek jest piłkarzem, który zawsze gwarantował dobry poziom, i teraz to się nie zmieniło. Strzelił w tym sezonie jedną bramkę i jest bardzo ważnym ogniwem w defensywie swojego klubu. Ta dobra gra została doceniona przez włodarzy Śląska. Celeban podpisał nowy kontrakt i zostanie we Wrocławiu jeszcze przynajmniej przez dwa sezony.
LECH POZNAŃ
Latem do Poznania przybyło czterech nowych graczy. Zacznijmy od największego niewypału, jakim jest Maciej Wilusz. Środkowy obrońca nie zaliczył najlepszego początku przy Bułgarskiej. Co więcej, został ogłoszony jednym z największych pomyłek, jeśli chodzi o transfery, w historii. Spory zawód możemy odczuć co do bramkostrzelności Zaura Sadajewa. Rosjanin miał w Poznaniu zdobywać gole jak na zawołanie. Niestety, Czeczen nie grzeszy skutecznością, lecz nie można odmówić mu zawziętości i waleczności na boisku. Największy plus wędruje do Darko Jevticia. Szwajcar bardzo szybko zaaklimatyzował się w stolicy Wielkopolski, gra jak natchniony i czasami do złudzenia przypomina w grze „starego” Semira Stilicia.
WISŁA KRAKÓW
Wisła sprowadziła przed sezonem lub już w jego trakcie tylko dwóch zawodników, środkowego obrońcę, Richarda Guzmicsa, i napastnika Mariusza Stępińskiego. Węgierski obrońca stał się bardzo ważnym zawodnikiem w drużynie Franciszka Smudy i od pewnego czasu co mecz wychodzi w podstawowej jedenastce, swoimi występami udowadnia, że to miejsce w składzie mu się należy. Jeżeli chodzi o Stępińskiego, miewał on różne momenty. Jedna bramka strzelona przez niego chluby nie przynosi, ale cztery asysty, które zaliczył, już zasługują na szacunek. Stępiński jest dla Franciszka Smudy bardzo ważnym zmiennikiem dla zawodników podstawowego składu.
JAGIELLONIA BIAŁYSTOK
„Żółto-czerwoni” wpadli w tym sezonie w szał zakupów. Do stolicy polskiego bieguna północnego przybyło aż 10 nowych nabytków. Przede wszystkim warto wspomnieć o najmłodszym z nich, jakim jest Przemysław Frankowski. Ten 19-letni napastnik został sprowadzony z myślą o kolejnych latach, lecz już w tym sezonie przebojem wdarł się do pierwszego składu. Nieraz pokazał, że pomimo młodego wieku potrafi zagrozić nawet najbardziej doświadczonej defensywie w naszej lidze. Bardzo dobre postawy nowych środkowych obrońców, Wasiluka i Madery, spowodowały, że „Jaga” znalazła się tak wysoko, nie tylko istotna jest bowiem postawa napastników. Obrońcy w ekstraklasie również odgrywają kluczowe role i w tym przypadku też tak było.
GÓRNIK ZABRZE
Nie wiem, czy w Stanach Zjednoczonych panuje takie przekonanie, bo w Górniku na pewno, że lepiej gra się zawodnikami, których się zna. Zawsze mi się wydawało, iż gdziekolwiek Dawid Plizga będzie, to raczej jako zawodnik z pierwszej jedenastki. Myliłem się jednak, bo albo trener Warzycha nie chce mu zaufać, albo nie może z powodu prezentowanego poziomu przez byłego kopacza Jagiellonii Białystok czy Zagłębia Lubin. Reszta znaczących wzmocnień składu Górnika (w postaci Mariusza Magiery i Konrada Nowaka) pochodzi głównie z powrotów po kontuzjach.
POGOŃ SZCZECIN
W przypadku zespołu z województwa zachodniopomorskiego trudno mówić o wzmocnieniach. Zacząć należy jednak od podstawowego osłabienia. Takafumi Akahoshi w poprzednim sezonie rządził na polskich boiskach. Teraz psuje swą karierę w rosyjskiej lidze. To podstawowa strata Pogoni. Dodatkowo niedoszły transfer Marcina Robaka z całą pewnością źle zadziałał na króla strzelców poprzedniej edycji. Ponadto ze Szczecinem pożegnali się też m.in.: Ława, Lewandowski czy Ouedraogo. Władze Pogoni przespały jednak trochę okienko, bo mówiąc o wzmocnieniach, można wymienić zaledwie nazwisko Mateusza Matrasa. Bruno Loureiro, Ricardo Nunes i Tomasz Lisowski to zdecydowane niewypały. Na tyle duże, że tego ostatniego w Szczecinie już nie ma.
PODBESKIDZIE BIELSKO-BIAŁA
Tak jak już zostało wspomniane, do Podbeskidzia dołączyło aż trzynastu nowych graczy. Siłą rzeczy nie każdy załapał się do drużyny, a zatem nie zostaną wspomniani tutaj wszyscy. Na plus wyróżnił się m.in. Michal Pesković, który wskoczył między słupki bramki, zmieniając Richarda Zajaca, spisującego się gorzej od ręcznika wywieszonego w bramce. Niektóre interwencje Słowaka powodowały, że człowiek sięgał do encyklopedii, aby sprawdzić, czy to jest zgodne z prawami fizyki. Oczywiście nie można zapomnieć o Demjanie, który po nieudanej przygodzie w Belgii postanowił wrócić do ekstraklasy. Do tej wspaniałej skuteczności sprzed dwóch sezonów droga jeszcze daleka, lecz z pewnością na wiosnę będzie najważniejszym ogniwem Podbeskidzia.
GKS BEŁCHATÓW
PGE w tym sezonie zasiliło pięciu zawodników. Pierwszym z nich był Emilijus Zubas, który jest doskonale znany wszystkim fanom ekstraklasy. Litwin bronił w barwach GKS-u wiosną w sezonie 2012/2013, a swojego pierwszego gola stracił po 497 minutach! Jednakże w tym sezonie nie było nam go dane zobaczyć ani razu. Strzałem w dziesiątkę okazało się sprowadzenie Bartosza Ślusarskiego. Popularny „Ślusarz” przeżywa aktualnie drugą młodość. Po boisku biega niczym łania po zroszonej łące, gole strzela z niesamowitą łatwością, choć co prawda strzelił ich tylko pięć. Oprócz nich w szeregi ekipy ze Sportowej wstąpili: Komolov, Mójta oraz Telichowski, którzy przebojem wdarli się do pierwszej jedenastki, odgrywając w niej kluczowe role.
PIAST GLIWICE
Jeżeli chodzi o transfery przed tym sezonem, najlepiej do drużyny wkomponował się Konstantij Vassiljev, który jest reprezentantem Estonii. Vassiljew w tym sezonie strzelił jednego gola i zaliczył jedną asystę. Statystyki te może nie są powalające, ale Estończyk jest siłą napędową swojej drużyny i brał udział przy wielu bramkowych akcjach. Dobrym ruchem było także sprowadzenie Pawła Brożka, który jest pewnym punktem gliwickiej defensywy. Duże kontrowersje dalej wzbudza transfer Cifuentesa, który w tym sezonie miał lepsze i gorsze momenty, ale niektóre bramki, jakie wpuszczał, nie przystają bramkarzowi na tym poziomie.
GÓRNIK ŁĘCZNA
Na ten duży sukces (jak na beniaminka) złożyli się głównie kopacze grający już wcześniej w zielono-czarnych barwach. Nowi zawodnicy nie przywieźli ze sobą wiele jakości, z małym wyjątkiem – Fedorem Cernychem. Napastnik ten był najlepszą strzelbą zespołu, dziewięć bramek zdobytych przez tego zawodnika to nie lada wyczyn, zwłaszcza iż nie grał od początku sezonu, tylko dołączył do drużyny w trakcie. Reszta zatrudnionych, mówiąc delikatnie, miała lepszych konkurentów na swoje pozycje. O ile chorwacki bramkarz Rodić przez część rundy bronił, o tyle Paweł Buzała czy Marko Bajić dali od siebie mniej, niż się po nich spodziewano. Zwłaszcza od niewysokiego byłego atakującego GKS-u Bełchatów chciano więcej, miał strzelać gol za golem, a nie wygrzewać się na ławce. Sukces skautingu drużyny ze wschodu Polski jest więc połowiczny, z jednej strony zabójczo niebezpieczny Cernych i solidny Rodić, a z drugiej bezproduktywni byli zawodnicy gdańskiej Lechii.
CRACOVIA KRAKÓW
Zespół z Krakowa również nie wzmocnił się znacząco podczas wakacji. Przede wszystkim dlatego, że stracił Saidiego Ntibazonkizę, który przez kilka sezonów odpowiadał za grę „Pasów”. Dodatkowo odeszli też: Perdijić, Horoszkiewicz, Papadopoulos, Straus, Kuś czy Boljević, a więc cała masa zawodników, z których większość w poprzednim sezonie tworzyła całkiem niezły kolektyw. Ale w przypadku plusów z pewnością można zapisać Miroslava Czovilo, który w ekstraklasie zrobił prawdziwy szał. Potężny Bośniak prezentuje się najlepiej spośród całej ekipy. Nieźle gra również Bartosz Rymaniak, jednak reszta nie zachwyca. Deleu jakby zatracił swoje umiejętności, Zjawiński razi nieskutecznością, Cetnarski chyba się starzeje. Oby zimą coś jeszcze do Krakowa wpadło.
LECHIA GDAŃSK
Dziś już wiadomo, że ogromna liczba transferów okazała się przekleństwem nie tylko dla klubu, ale przede wszystkim dla trenerów licznie zatrudnianych w minionej rundzie. Sprowadzenie ponad dwudziestu piłkarzy. Idiotyzm wykonanych ruchów transferowych potwierdzają trzy pierwsze mecze Lechii w tym sezonie. Wtedy rozegrała najlepszą piłkę w całej rundzie, dlatego że w tych spotkaniach wystąpiła największa liczba zawodników ze starej gwardii. Kiedy z Lechii zrobiło się śmieciowisko i raj dla agentów – przyszedł kryzys formy, który trwał do samego końca minionej rundy. Transfer, który zasługuje na wyróżnienie, to chorwacki napastnik, Antonio Colak, który strzelił w tym sezonie sześć bramek.
KORONA KIELCE
Właśnie padło nazwisko nowego „napadziora” Korony – Oliviera Kapo. Któż się spodziewał, że ktoś grający w Serie A i Premier League może przejść do ekstraklasy? Otóż, jak widać, może. Ostatnią osobą z takim CV w naszej lidze był, również grający w ataku, Daniel Ljuboja. Jednakże Serb dał Legii Warszawa trochę więcej jakości, goli, celnych dośrodkowań i ogólnie wszystkiego innego. Reszta zawodników ściągniętych przed rozpoczęciem rundy jesiennej nawet w połowie nie ma tak pięknej kariery jak Kapo. Powodem bierności na rynku transferowym mógł być brak dyrektora sportowego i przez to byli sprowadzani piłkarze grający ostatnio np. w piątej lidze francuskiej. Rozumiem, że poziom najwyżej klasy rozgrywkowej w Polsce jest słaby, ale czy aż tak?
RUCH CHORZÓW
Najważniejsze, co dotychczas w Ruchu nastało, to zamiana Jana Kociana na Waldemara Fornalika. Czy na plus? Trudno jeszcze jednoznacznie określić. Słowak zdecydowanie się w Chorzowie wypalił, a kto ma ten klub uratować, jeśli nie „Waldek King”? A przecież z „Niebieskimi” pożegnała się trójca: Sadlok, Buchalik, Jankowski, która wzmocniła krakowską Wisłę. Dodatkowo nie zdecydowano się przedłużyć umowy z Jakubem Smektałą, który nadal jest do wzięcia. W Ruchu jednak kilka asyst w sezonie najwyraźniej się nie przydaje. Czy udało się to zastąpić? Nie bardzo. Visnakovs zawodzi, Skaba to wrak piłkarza, Marcin Kuś również du… nie urywa, jedynie Michał Efir daje coś swojej drużynie, choć to nadal z pewnością nie jest pełnia jego talentu.
ZAWISZA BYDGOSZCZ
Transfery – kompletnie nietrafione transfery. Albo inaczej: transfery, które niewiele wniosły do zespołu. Na plus na razie można zapisać Wagnera, który dużo pracuje na boisku i przejawia spore umiejętności techniczne. Szanse należy też dać Mice i Porcellisowi, którzy leczyli urazy. Niestety, latem ściągnięto w większości szrot, który oprócz pobierania pieniędzy z klubowej kasy, zablokował też miejsce wychowankom Zawiszy (Ciechanowskiemu, Sochaniowi).