Niedawno podsumowaliśmy dla Was grę każdego zespołu ekstraklasy z osobna. Teraz czas na wnioski wyciągnięte z letniego okienka transferowego. Jak co roku przyszło kilku zawodników, którzy podnieśli nasz ligowy poziom, ale czy wszystkie transfery można nazwać udanymi?
LEGIA WARSZAWA
Do Legii Warszawa sprowadzono kilku zawodników, jednak chyba na razie nie są to transferowe hity. Łukasz Budziłek gra w rezerwach, podobnie Arkadiusz Piech, na którego wydali milion złotych. 800 tysięcy zapłacono również na Igora Lewczuka, który na razie nie zachwyca – powoli przyzwyczaja się do pierwszego składu, jednak popełnia wciąż dużo głupich błędów (np. w meczu z Piastem Gliwice). Interes życia Legia zrobiła, sprowadzając Krystiana Bielika. 16-latek z Lecha Poznań został ściągnięty za 12 tysięcy euro. Najprawdopodobniej zostanie sprzedany za dwa miliony europejskiej waluty. Czy tak zakończy się ta sprawa? Zobaczymy…
ŚLĄSK WROCŁAW
Jeżeli chodzi o transfery, to na pewno na plus należy zaliczyć przyjście Mariusza Pawełka i Piotra Celebana. Obydwaj stali się bardzo ważnymi punktami w ekipie z Wrocławia. Pawełek, gdy występował w Wiśle, znany był z tego, że często zdarzało mu się wpuszczać „klopsy”, a w barwach Śląska broni naprawdę dobrze i co najważniejsze, regularnie. Nieraz w tym sezonie ratował punkty wrocławskim piłkarzom. Jeżeli chodzi o Celebana, to jego transfer był bardzo potrzebny. Piotrek jest piłkarzem, który zawsze gwarantował dobry poziom, i teraz to się nie zmieniło. Strzelił w tym sezonie jedną bramkę i jest bardzo ważnym ogniwem w defensywie swojego klubu. Ta dobra gra została doceniona przez włodarzy Śląska. Celeban podpisał nowy kontrakt i zostanie we Wrocławiu jeszcze przynajmniej przez dwa sezony.
LECH POZNAŃ
Latem do Poznania przybyło czterech nowych graczy. Zacznijmy od największego niewypału, jakim jest Maciej Wilusz. Środkowy obrońca nie zaliczył najlepszego początku przy Bułgarskiej. Co więcej, został ogłoszony jednym z największych pomyłek, jeśli chodzi o transfery, w historii. Spory zawód możemy odczuć co do bramkostrzelności Zaura Sadajewa. Rosjanin miał w Poznaniu zdobywać gole jak na zawołanie. Niestety, Czeczen nie grzeszy skutecznością, lecz nie można odmówić mu zawziętości i waleczności na boisku. Największy plus wędruje do Darko Jevticia. Szwajcar bardzo szybko zaaklimatyzował się w stolicy Wielkopolski, gra jak natchniony i czasami do złudzenia przypomina w grze „starego” Semira Stilicia.
WISŁA KRAKÓW
Wisła sprowadziła przed sezonem lub już w jego trakcie tylko dwóch zawodników, środkowego obrońcę, Richarda Guzmicsa, i napastnika Mariusza Stępińskiego. Węgierski obrońca stał się bardzo ważnym zawodnikiem w drużynie Franciszka Smudy i od pewnego czasu co mecz wychodzi w podstawowej jedenastce, swoimi występami udowadnia, że to miejsce w składzie mu się należy. Jeżeli chodzi o Stępińskiego, miewał on różne momenty. Jedna bramka strzelona przez niego chluby nie przynosi, ale cztery asysty, które zaliczył, już zasługują na szacunek. Stępiński jest dla Franciszka Smudy bardzo ważnym zmiennikiem dla zawodników podstawowego składu.











