Bayern Monachium zdominował resztę stawki i pewnie idzie ku kolejnemu mistrzostwu Niemiec. Każdy bez wyjątku boi się grać przeciwko Bawarskiej maszynie. Niewielu znalazło skuteczny sposób lub nie miało tej odrobiny szczęścia, żeby pokonać Bayern. Dlaczego?
W żadnej innej lidze nie ma takiej sytuacji jak w Bundeslidze. Dominacja Bayernu jest dla rywali przerażająca. Przeciwnicy są wręcz gwałceni przez Bayern i to w każdym elemencie klubowej egzystencji. Nieporównywalne zyski i budżet, ogromna liczba fanów na całym świecie, klasowi piłkarze i ogromny stadion. W tym sezonie Bayern jeszcze nie przegrał, a rzadko się zdarza, żeby do końca sezonu utrzymać taki wynik, czyli liczba zero w miejscu porażek. Przy ogromnej liczbie spotkań, wreszcie przychodzi lekki dołek lub zmęczenie. Daje to prosty wniosek, że pokonanie Bayernu zależy od szczęścia, ale też są inne sposoby na pokonanie podopiecznych Guardioli.
Trzeba przede wszystkim wymagać od siebie. Co z tego, że Neuer wyszedł kilka metrów za daleko z bramki i udało nam się strzelić gola, jak zaraz mocarny rywal odrobi stratę, a nasza zdobycz pobudzi go tylko do działania? Szczęściu trzeba pomóc. Oto pięć porad, jak tego dokonać:
1. Jednym z kluczy na pokonanie Bayernu jest dobra dyspozycja naszego bramkarza. Powiedzmy sobie szczerze – Bawarczycy nie miażdżą rywali wynikiem. Nie mają jakiejś szczególnie pokaźnej zdobyczy bramkowej. Jeżeli bramkarz zagra na notę jeden w magazynie „Kicker”, jest szansa, że odniesiemy remis.
2. Podopieczni Guardioli w tym sezonie stracili tylko trzy (sic!) bramki. Wiadomo, że nie rzucimy się na Bayern z całym naszym ofensywnym potencjałem, bo można z dużą dozą prawdopodobieństwa założyć, że nasz potencjał w ofensywie wypada blado przy sile w destrukcji Bayernu. Z głębokiej defensywy trzeba błyskawicznie przechodzić do kontrataków, zanim monachijczycy, którzy grają bardzo wysoko i ryzykownie, zdążą się zorganizować w obronie. Musimy mieć cały czas przeświadczenie, że to też ludzie, a ten gatunek ma w zwyczaju, mylić się.
3. Brak spektakularnych błędów indywidualnych. Stoper nie może źle kopnąć piłki, kiedy naciera na niego napastnik Bayernu, środkowy pomocnik nie może pozwolić sobie na osłabienie zespołu przez zobaczenie czerwonej kartki. Unikać nawet najmniejszego błędu, jak dyskusja z arbitrem. Kluczem są również stałe fragmenty gry. Średnia wzrostu w ekipie Guardioli jest stosunkowo niska i przy dobrze bitym rzucie wolnym, można spokojnie pokonać Manuela Neuera czy innego golkipera Bayernu Monachium.
4. Kiedy przychodzi nam zmierzyć się z Bayernem, trzeba wziąć za zasadę, że najlepszym atakiem jest obrona. Całkowite skupienie i zgranie każdego zawodnika biorącego czynny udział w grze w destrukcji. Asekuracja, przeszkadzanie piłkarzom Bayernu, boiskowe cwaniactwo. Kiedy Bayern poczuje trudność w dostaniu się do naszego pola karnego, wtedy mamy przewagę psychologiczną.
5. Żeby to wszystko miało jednak sens, twoim zawodnikom musi się trafić dzień, w którym wszystko im wpada. Stuprocentowa skuteczność będzie kluczowa, bo w całym spotkaniu możemy mieć tylko kilka okazji na pokonanie bramkarza rywali.









