Arsenal zalicza imponujący start sezonu Premier League. Na pierwszych osiem spotkań wygrał siedem, pokonując już chociażby Tottenham. Drużyna Mikela Artety oprócz świetnych wyników gra też bardzo ładną dla oka piłkę i przy jej meczach nie można się nudzić. Na teraz ma więc cztery punkty przewagi w ligowej stawce. Wobec tego nasuwa się pytanie: czy Arsenal może znowu zostać mistrzem Anglii?
I jest to pytanie jak najbardziej uzasadnione, zwłaszcza patrząc na obecną dyspozycję innych czołowych angielskich klubów. Manchester United teraz jest na fali wznoszącej, ale z pewnością prędzej czy później się potknie, zresztą zaraz ma też derby Manchesteru. Liverpool również jest w kryzysie i nie gra ani przekonująco, ani nie umie wygrywać. Musimy poczekać, jak rozwinie się sytuacja i jak zareaguje na nią Juergen Klopp.
Tottenham w zakończonym niedawno meczu z Arsenalem pokazał, dlaczego w tym sezonie nie powinien się liczyć w walce o tytuł. „Koguty” zwyczajnie nie umieją grać na najlepsze drużyny. Zespół Antonio Conte dostał dzisiaj od rywali zza miedzy lekcję futbolu. Dodajmy jeszcze, że w tym sezonie miał też spore problemy w innych derbach Londynu – z Chelsea, które powinien przegrać.
A właśnie. Chelsea też ma swoje problemy i to poważniejsze, niż może się wydawać. Wczesne zwolnienie Tuchela i chaos w klubie nie napawają optymizmem. Graham Potter w swoim debiucie w klubie ze Stamford Bridge też nie odmienił gry zespołu. Londyńczycy są w tym sezonie bardzo chaotyczni. Raz wygrywają w kiepskim stylu, raz grają dobrze, raz dostają bęcki od dużo słabszej drużyny.
Na razie jednak nie należy nikogo skreślać. Liverpool też potrafił w ostatnim sezonie dźwignąć się i do końca walczył o mistrzostwo, mimo że na pewnym etapie sezonu miał blisko 20 punktów straty do Manchesteru City. „Obywatele” są oczywistym kandydatem do końcowego triumfu, a czy ktoś im zagrozi, dowiemy się przed mundialem.
Do przerwy reprezentacyjnej związanej z turniejem w Katarze powinno wykrystalizować się wąskie grono 2-3, a być może tylko jednego klubu, który będzie walczył o tytuł najlepszego w Anglii. Terminarz w dziesiątym miesiąciu tego roku jest tak napięty, że da nam wiele odpowiedzi. My jednak postaramy się przewidzieć już teraz, czy „Kanonierzy” mogą wrócić na szczyt po 18 latach.
https://twitter.com/kuba_olborski/status/1576200773637001216?t=NdQQwhBMqQfXU2BoUumA6Q&s=19
Jakie w ogóle mieli cele na ten sezon?
Pisząc o celach Arsenalu na obecną kampanię, warto podkreślić, jakie były cele na miniony sezon. Mianowicie Arsenal miał zakończyć kampanię na miejscu gwarantującym udział w Lidze Europy, robiąc to w dobrym stylu. Wyszydzanie „Kanonierów” nie jest więc do końca uzasadnione, gdyż swój cel zrealizowali. Oczywiście kibice Arsenalu mogą, a nawet powinni czuć niedosyt, ale z punktu widzenia chociażby Edu dobrze, że tak się stało.
Dyrektor sportowy „The Gunners” powiedział, że awans do Ligi Mistrzów był celem dopiero na ten sezon, więc gdyby Arsenal zagwarantował sobie w niej udział już w poprzednich rozgrywkach, nie byłoby to planowane. Arsenal zatem wyprzedziłby swoje założenia, co mogłoby się źle skończyć. Inny skład wystawia się, gdy gra się w LE z drużynami ze Szwajcarii, a inny, gdy w LM z Barceloną. Arsenal po prostu nie był gotowy na awans do Ligi Mistrzów.











