W nie najlepszych humorach przystąpią Czesi do finałów mistrzostw Europy. W dzisiejszym sparingu nasi południowi sąsiedzi przegrali bowiem z Węgrami 1:2.
Czesi zaczęli spotkanie bardzo słabo. Już w 7. minucie stracili gola – i to w dziecinny sposób. Przeciwnicy mieli rzut wolny, Petr Cech postanowił więc ustawić mur, jednak zarówno on, jak i koledzy zapomnieli, że ten stały fragment gry nie musiał być rozgrywany na gwizdek. Golkiper Chelsea jeszcze instruował swoich kolegów, jak mają stanąć, a Balas Dzsudzsak, nie zważając na to, szybko kopnął piłkę, która wpadła do siatki.
Węgrzy, uskrzydleni objęciem prowadzenia, przeważali. Mimo to w 27. minucie gospodarze doprowadzili do remisu. W polu karnym po starciu z Juhasem przewrócił się Baros i sędzia podyktował „jedenastkę”. Można polemizować ze słusznością tej decyzji, ale fakt jest taki, że do piłki podszedł Kadlec i strzałem po ziemi tuż przy słupku zdobył bramkę na 1:1.
Ostatni kwadrans to już przewaga miejscowych, jednak Węgrzy umiejętnie się bronili i sami od czasu do czasu wyprowadzali groźne kontry. Po jednej z nich Szalai znalazł się w dobrej sytuacji, ale jego główka okazała się niecelna. Pod drugą bramką, mimo optycznej przewagi Czechów, niewiele się jednak działo i w końcu sędzia zakończył tę dość niemrawą pierwszą połowę.
Po zmianie stron pierwsi dobrą okazję mieli gospodarze. Bliski szczęścia był Pilar, ale piłka po dośrodkowaniu z rzutu rożnego i jego strzale z woleja przeleciała obok bramki. Chwilę później ładną interwencją po główce jednego z rywali popisał się za to Adam Bogdan. 67. minuta przyniosła bardzo dobrą okazję dla Romana Hubnika. Po dośrodkowaniu Plasila znalazł się on w doskonałej sytuacji, jednak Bogdan znowu okazał się lepszy.
Gospodarze szukali zwycięskiego gola i w 75. minucie strzału z dystansu spróbował Pilar. Niestety, dzisiaj brakowało mu precyzji i tym razem futbolówka przeleciała po jego uderzeniu nad poprzeczką. Ostatni kwadrans był nudnawy, aż do 88. minuty, kiedy to goście wspaniale skontrowali. Z lewej strony dośrodkował Dzsudzsak, a w polu karnym obrońcy nie upilnowali Gyurcso. Ten wykorzystał gapiostwo rywali i strzałem w długi róg pokonał bezradnego Petra Cecha. Nieudolne próby doprowadzenia do remisu na niewiele się zdały i ostatecznie faworyzowani Czesi przegrali 1:2. Jedno jest pewne, z taką formą na Euro piłkarze zza naszej południowej granicy nie mają czego szukać. Przed Michalem Bilkiem teraz dużo myślenia i pewnie niejedna nieprzespana noc.









