Manchester United na Old Trafford zwyciężył Reading 1:0. Jedyną bramkę w tym usypiającym meczu zdobył Wayne Rooney.

Starcie pomiędzy liderem a 19. drużyną w ligowej tabeli zapowiadało się jako idealna szansa dla gospodarzy na odczarowanie swojego stadionu. Manchester w tym miesiącu nie wygrał jeszcze na Old Trafford, mimo że dwukrotnie obejmował prowadzenie. Kibice United nie mieli ostatnio powodów do radości. Ich pupile najpierw odpadli z Ligi Mistrzów po przegranej z Realem Madryt 1:2, a ostatnio zremisowali, wydawało się, wygrany mecz z Chelsea, która potrafiła doprowadzić do remisu ze stanu 0:2. Dla wiernych fanów zjawiających się w Teatrze Marzeń nieprzyzwyczajonych do takich wyników ostatnie wydarzenia musiały być niemiłą niespodzianką. Co prawda w lidze nadal utrzymywała się 12-punktowa przewaga nad rywalem z Etihad Stadium, jednak potknięcie w dzisiejszym spotkaniu mogłoby spowodować nerwową końcówkę sezonu. W kadrze „Diabłów” nie znaleźli się Nani oraz Phil Jones, którzy nadal narzekają na kontuzje. Jeśli chodzi o Reading, to dla menedżera największą bolączką była obsada bramki. Między słupkami musiał stanąć nominalnie trzeci golkiper Stuart Taylor, ponieważ urazu doznał broniący ostatnio Adam Federici. Z powodu zawieszenia nie mógł zagrać również Pawieł Pogriebniak.
Przed pierwszym gwizdkiem istotną informacją dla gospodarzy była dzisiejsza przegrana lokalnego rywala z Evertonem. Oznaczało to, że w przypadku zwycięstwa podopieczni sir Aleksa Fergusona powiększyliby przewagę nad City do 15 punktów. Wieść o wpadce „Obywateli” zdeprymowała chyba United. Co ciekawe, w pierwszych minutach inicjatywa należała do graczy Reading. Gospodarze starali się rozgrywać piłkę, ale robili to dość ślamazarnie i nie potrafili stworzyć dobrych sytuacji do strzelenia goli. Goście starali się wyprowadzać kontry i kilkukrotnie straszyli obrońców przeciwnika. W 15. minucie pierwszą świetną szansę miał za to Manchester. Strzelał Young po dalszym słupku po genialnym podaniu od Ferdinanda. Piłka minimalnie minęła bramkę. Gospodarze coraz bardziej naciskali, co zaowocowało kilkoma uderzeniami Welbecka i van Persiego. Bramkarza „The Royals” zdołał jednak pokonać dopiero Rooney, który w 21. minucie wpisał się na listę strzelców pięknym uderzeniem, a piłka odbiła się jeszcze rykoszetem od obrońcy Reading. Asystę na swoim koncie zapisał Ferdinand, który – o dziwo – grał bardzo ofensywnie. Po tym golu piłkarze Briana McDermotta nie istnieli na boisku, a Manchester nie forsował tempa, starając się przy tym ciągle kontrolować wydarzenia na boisku.












