Sylwester Czereszewski – były reprezentant Polski – w rozmowie dla czytelników iGol.pl opowiada o Ekstraklasie, olsztyńskiej piłce i swojej nowej inicjatywie – piłkarskiej szkółce dla młodzieży.
Co u pana słychać? Proszę się przypomnieć kibicom, bo po zakończeniu kariery w Odrze Wodzisław nie było o panu zbyt głośno.
– Od trzech miesięcy mam prywatną szkółkę piłkarską. Są to chłopcy w wieku 7-10 lat, grupa liczy około 30 osób. Trenujemy na olsztyńskich boiskach, obecnie ćwiczymy na sali. Jesteśmy zapraszani na turnieje, podczas których będziemy sprawdzać chłopców.
Skąd pomysł na szkółkę?
– Równo trzy lata temu zakończyłem granie w piłkę nożną. Wielu ludzi zachęcało mnie, szczególnie w Olsztynie, żebym nie tracił kontaktu z piłką, skoro poświęciłem temu tyle lat. Mało osób w tej chwili stawia na szkółki młodzieżowe, zresztą nie tylko w Olsztynie. Poza Warszawą, Krakowem, nie ma za bardzo takich prywatnych przedsięwzięć. Szkółka ma dużo chętnych. Póki co działam 3 miesiące, daję sobie 3 lata, żeby to funkcjonowało profesjonalnie.
Jak wyglądają takie zajęcia?
– Mam dwie grupy, gdyż nie wejdę na salę z całą trzydziestką naraz. 7-latki i 8-latki trenują razem, a 9-latki z 10-latkami. Jeżeli któryś z młodszych wyróżnia się, to przenoszę go do grupy starszych. Nie ukrywam, że współpracuję z Legią, gdzie jeżdżę raz na dwa miesiące. Jednak to w tym klubie spędziłem najlepsze lata w karierze, poza tym z piłkarskich ośrodków to Warszawa jest najbliżej Olsztyna. Mirek Trzeciak stawia duży nacisk na treningi młodzieży, trenerzy z Legii są wysyłani na kursy. Jeżeli dostają tam jakąś literaturę, to zawsze mi ktoś coś do przeczytania podrzuci.
Śledzi pan polską ligę?
– Oczywiście
Jak pan skomentuje zatem fakt, że dwa pana dawne kluby, Legia i Lech, są na czele w tabeli?
– Nie tylko one, bo o mistrza walczą też Wisła, Polonia i GKS Bełchatów. Jest się zatem z czego cieszyć. Lech zasłużył na to pierwsze miejsce, swoją dobrą postawę potwierdził też w Pucharze UEFA. Wyszedł z dość ciężkiej grupy.
Nie żałuje pan, że nie gra w piłkę teraz? Liga jest wyrównana i polskie kluby wydają się być silniejsze…
– Liga jest wyrównana, jeżeli patrzymy na górną połowę tabeli, gdzie jest dużo drużyn walczących o mistrza. Nie ukrywajmy, że jeżeli chodzi o dół tabeli, to nie jest to podwyższenie poziomu. Gdy popatrzymy na zawodników takich klubów, jak Lechia Gdańsk, Piast Gliwice, czy Polonia Bytom, to większość nich miała swoje najlepsze momenty w wieku trzydziestu lat.
Z czołowych zespołów w naszej lidze, kogo by pan wyróżnił? Jakich konkretnie piłkarzy?
– Myślę, że w Lechu najwięcej. Miał on trochę słabszy skład niż Legia czy Wisła, od których piłkarzy trzeba dużo wymagać. Stilić i Lewandowski – oni decydowali o formacji ofensywnej. Peszko przeszedł z drugiej ligi i okazało się, że teraz jest jednym z najlepszych zawodników. Trener Smuda ładnie pokazał, że wystarczy dokooptować kilku zawodników i wszystko poukładać, żeby stworzyć dobry zespół.










