Ten dzień zelektryzuje wszystkich piłkarskich kibiców, nie tylko tych zza zachodniej granicy. 25 maja czeka nas niemiecka inwazja na Londyn, czyli finał piłkarskiej Champions League – Bayern Monachium versus Borussia Dortmund.
Już w sobotę 25 maja czeka nas ostatni akt tej edycji Champions League, która przyniosła wiele niesamowitych niespodzianek. Jedną z nich można nazwać obecność dwóch niemieckich drużyn w finale tych rozgrywek. Wystarczy spojrzeć na drogę, którą obie drużyny zmuszone były pokonać, aby móc zagrać na Wembley. Drugi rok z rzędu trofeum nie zdobędzie żadna drużyna z Hiszpanii. Dziwi jednak styl, w jakim odpadły one z turnieju. FC Barcelona został dosłownie rozgromiony w stosunku 0:7. Iberyjskiego honoru bronił jeszcze Real Madryt, który postawił opór dortmundzkiej Borussii i dwumecz przegrał jedynie jedną bramką.

Mecze Borussii Dortmund z Bayernem Monachium nabrały w ostatnich latach miana „świętej wojny”. Zapomnijmy jednak na chwilę o tym, co dzieje się obecnie w futbolu. Obie drużyny spotkały się w Champions League jedynie raz, 15 lat temu w ćwierćfinale tych rozgrywek. „Borussen” wygrali ten dwumecz po bramce Chapuisata z 19. minuty dogrywki. Szczęścia zabrakło w półfinale, w którym BVB przegrało z „Królewskimi”.
Wróćmy jednak do dzisiejszych czasów i spójrzmy prawdzie w oczy. Dla Borussii jest to pierwsza od 16 lat i prawdopodobnie ostatnia w najbliższych dekadach szansa na zdobycie najważniejszego europejskiego trofeum. Po sezonie skład zostanie mocno zdziesiątkowany. Potwierdzone są już transfery Mario Goetzego do Bayernu Monachium, a także Felipe Santany do Schalke 04 Gelsenkirchen. Ponadto głośno mówi się o odejściu całej polskiej trójki z Dortmundu, Ilkaya Guendogana i kilku innych kluczowych zawodników. Na Signal Iduna Park zadają sobie pytanie: jeśli nie teraz, to kiedy? Taka sytuacja może się nie powtórzyć!
Na mecz ze swoim przyszłym pracodawcą nie wyjdzie Mario Goetze. Zawodnik jest kontuzjowany, a szansa na jego występ malała z każdą godziną. W środę pojawiła się informacja, że zawodnik nie doszedł do zdrowia po kontuzji uda i do soboty gotowy do gry nie będzie. Sam piłkarz wyraził duże ubolewanie z tego powodu: – Finał był moim marzeniem. Jest mi przykro, że nie będę w stanie pomóc drużynie w najważniejszym meczu sezonu. Ufam jej, a do Londynu wybiorę się samodzielnie – powiedział 20-letni Niemiec.
W ekipie Juppa Heynckesa niedysponowani będą jedynie Toni Kroos oraz Holger Badstuber, jednak drużyna radzi sobie bez nich znakomicie, czego dowodem są świetne rezultaty osiągane w Bundeslidze. Mimo to zawodnicy Bayernu zapowiedzieli już, że mecz rozegrają pod hasłem „Dla Holgera”, który już po operacji będzie śledził spotkanie przyjaciół w telewizji. Na przedmeczowej konferencji prasowej Frank Ribery pojawił się w bluzie z numerem 28. Koledzy przygotowali dla Badstubera również koszulkę z jego nazwiskiem, z którą wyjdą na sobotnie spotkanie. – To byłaby jego koszulka. Zakładamy, że już niedługo wróci do nas. Jest świetnym piłkarzem, a także znakomitym człowiekiem. Mamy nadzieję, że to mu choć trochę pomoże – powiedział Bastian Schweinsteinger.
Zdaniem ponad połowy ankietowanych Niemców to Bayern Monachium ma większe szanse na zwycięstwo w najważniejszym starciu sezonu. W obozie faworyta panuje podobno niezbyt przyjemna atmosfera. Chodzi o kontrole antydopingowe, które są przeprowadzane w Monachium w sposób masowy. Klub oczywiście nie ujawnił listy nazwisk objętych badaniem, ale nieoficjalnie mówi się o dziesięciu piłkarzach „Czerwono-białych”. – Oczywiście, że to denerwujące. W ostatnich tygodniach kontrolerzy nachodzą nas bardzo często – powiedział szkoleniowiec Bayernu.
Skoro już mowa o nerwach, to warto nadmienić, że w ostatnim spotkaniu BVB z „Bawarczykami” piłkarzom obu stron puszczały, co zakończyło się niepotrzebnymi przepychankami i czerwoną kartką dla Rafinhi. Sędzią, który będzie starał się zapanować nad zawodnikami, będzie Nicola Rizzoli. 42-latek ma za sobą 21 spotkań w Lidze Mistrzów. Ostatnim z nich był mecz pomiędzy Arsenalem Londyn a trzecią niemiecką drużyną w Champions League – Schalke Gelsenkirchen. Włoch pokazał w tym spotkaniu pięć żółtych kartek.
W Borussii, mimo zadowolenia z awansu do finału, nie panuje huczna atmosfera, a piłkarze przygotowują się normalnie. – W ciągu ostatnich lat wydarzyło się niesamowicie dużo. Kto przypuszczał, że w 2013 roku zagramy w finale Ligi Mistrzów – retorycznie pyta Juergen Klopp. – Każdy z nas zdaje sobie sprawę z tego, jak ważny to mecz, ale szykujemy się do niego normalnie – dodał Kuba Błaszczykowski.
Mimo luzu, który rzekomo panuje w ekipie z Zagłębia Ruhry, redaktorzy serwisu iGol.pl Błażej Zięty, Artur Dylewski i Adrianna Kmak większe szanse na zwycięstwo dają Bayernowi Monachium:
– Uważam, że ten finał będzie bardzo ciekawym pojedynkiem. Szczególnie z racji tego, że finaliści reprezentują jedną ligę. Po drodze pokazali dużą klasę, eliminując Real Madryt i FC Barcelona. Bayern będzie chciał się zrehabilitować swoim sympatykom za porażkę w ubiegłym roku i zamierza odnieść okazałe zwycięstwo, które może smakować podwójnie, gdyż z Borussią mierzy się na co dzień w Bundeslidze. Jeśli Robert Lewandowski będzie w tak wybornej formie jak podczas starcia z podopiecznymi Jose Mourinho, to będzie wiele emocji i wrażeń. Moim zdaniem wygra Bayern, który w tym sezonie prezentuje się najlepiej ze wszystkich drużyn w piłkarskiej Champions League – powiedział ten pierwszy.

– Za Borussią przemawia historia, a także orangutan z dortmundzkiego zoo. Można więc powiedzieć, że za podopiecznymi Jürgena Kloppa przemawia wszystko oprócz… zdrowego rozsądku. Według mnie pogromu nie będzie, ale wygra drużyna Juppa Heynckesa – wtóruje mu szef działu ligi niemieckiej, Artur Dylewski.
– Wyłonienie zwycięzcy Ligi Mistrzów nigdy nie jest łatwe. W finale na pewno znalazły się dwie ekipy, które w stu procentach sobie na to zasłużyły. Zarówno Bayern, jak i Borussia w fantastycznym stylu pokonały gigantów z Hiszpanii. Spotkanie na Wembley na pewno przyniesie wiele emocji. Przedsmak tej potyczki mieliśmy ostatnio w Bundeslidze, kiedy oba zespoły spotkały się w 32. kolejce. Mecz Ligi Mistrzów na pewno będzie się jednak diametralnie różnił. „Bawarczycy” są w fantastycznej formie i mają wielu doświadczonych zawodników, takich jak Ribery, Robben… W Borussii mamy za to zew młodości. Dużym osłabieniem może być brak Götzego. W świetnej formie jest jednak Robert Lewandowski. Wszyscy oczekujemy zaciętego pojedynku, który może się zakończyć serią rzutów karnych. Patrząc na doświadczenie i poczynania w lidze, stawiam na Bayern. Ekipa Kloppa na pewno jednak łatwo nie odpuści, a finały, jak wiemy, mają to do siebie, że wszystko może się w nich wydarzyć – dodaje Adrianna Kmak.
Zgoła odmienne zdanie od redaktorów iGola ma Arkadiusz Milik, piłkarz Bayeru Leverkusen – jedynej drużyny, która pokonała Bayern w tej edycji Bundesligi: – Bayern wytworzył sobie pewną przewagę psychologiczną. Ale zarówno jedni, jak i drudzy są świetnymi zespołami, a finał rządzi się własnymi prawami. Zobaczymy, jak będzie. Ja oczywiście chciałbym, aby wygrała Borussia.
Dużych szans Borussii nie daje również Jakub Sośnicki: – Finał to spotkanie bez faworyta. Wygrać może każdy – nawet Wisła Kraków prowadzona przez trenera Kulawika. Kluczowe jest dojście do finału. Wygranie grupy, 1/8 finału, ćwierćfinału i półfinału – to jest prawdziwy test dla wszystkich piłkarzy. Spotkanie finałowe można wygrać łatwo. Tak naprawdę o wyniku meczu może zdecydować dyspozycja dnia, czy chociażby forma jednego piłkarza, który może pociągnąć całą drużynę – wystarczy tutaj przypomnieć zeszłoroczny finał, gdzie Didier Drogba praktycznie sam wygrał puchar dla londyńskiej Chelsea. Zarówno Bayern, jak i Borussia Dortmund zasłuży na ten finał – Bawarczycy byli skuteczni i konsekwentni, a podopieczni Kloppa pokazali wielkie serducho. Jeśli jednak miałbym stawiać swoje pieniądze, to postawiłbym na skromną wygraną Muellera i spółki.
W Lidze Mistrzów bardziej doświadczonym zespołem jest Bayern Monachium. Świadczy o tym chociażby to, że jest to już jego drugi z rzędu, a także dziesiąty w historii finał tych elitarnych rozgrywek. Borussia Dortmund wystąpi w tym etapie Ligi Mistrzów dopiero po raz drugi. „Bawarczycy” są zmotywowani i chcą zagrać lepiej niż w zeszłym roku. Zwycięstwo wyrwano im z rąk w rzutach karnych, w których lepiej zaprezentowali się „The Blues”. Porażka będzie bolała tym bardziej, że mecz z Borussią byłby trzecim przegranym finałem Ligi Mistrzów w ostatnich czterech latach.
Niemcy czekają na swój tryumf w Champions League od 2001 roku, kiedy to właśnie Bayern pokonał na San Siro Valencię po serii „jedenastek” (1:1 w regulaminowym czasie gry, 5:4 w rzutach karnych). Od tamtego czasu były tylko trzy szanse na przywiezienie trofeum za naszą zachodnią granicę, w tym dwie dla ekipy z Bawarii. Drużyna przegrała jednak z Interem Mediolan po dwóch bramkach Diego Milito. Tym razem finał zostanie rozegrany na stadionie Wembley, który dla piłkarskiego kibica jest tym samym, czym jest Mekka dla muzułmanów. To nie jest zwykłe miejsce, gdzie uprawia się futbol, ale miejsce swego rodzaju kultu tej dyscypliny sportowej. Świadczy o tym chociażby atmosfera, którą można zauważyć na każdym meczu zorganizowanym na tej arenie.
Niezależnie od końcowego wyniku obie drużyny w pewnym sensie są zwycięzcami. Na Champions League każda z nich zarobiła około 70 milionów euro. Kibice nie będą jednak rozliczali klubów z tego, który zarobił więcej, ale z tego, czy przyniósł im upragnione trofeum, a jak wiemy, zwycięzca może być tylko jeden.
Przypuszczalne składy:
Borussia Dortmund
Weidenfeller – Piszczek, Hummels, Subotić, Schmelzer – Guendogan, Bender – Błaszczykowski, Reus, Grosskreutz – Lewandowski
Bayern Monachium
Neuer – Alaba, Dante, Boateng, Lahm – Martinez, Schweinsteiger – Ribery, Mueller, Robben – Mandzukić
Zachęcamy również do zobaczenia znakomitej zapowiedzi wideo sobotniego starcia:
To będzie wielkie show ribery
Bayern je.bać bvb i polaczków a szczególnie
lewusa -żyda je.banego
Stawiam na BVB i na Lewandowskiego w finale ;) . Mino
twoich zatargów z nim w 1993 r myślę , że
powinien coś tam strzelić :D.
z tego co widzę masz dwadzieścia kilka lat alan
więcej . ja w tym roku skończę 28lat . Lewusa
znam osobiście od 20lat i nie będę cie wyz
ywał ale Bayern wygra . Obstawiłem na nich grubą
kasę . A tak po za tym jestem kibicem Realu odkąd
mały Raul przechodził z Atletico więc więcej ile
taki przysłowiowy gimbus (którym nigdy nie byłem
)ma lat .
Aaaaaa
Ja mam tych trochę trzynaście lat skończonych .
Real lubiłem bo był tam Mourinho i mieli kapustę
na transfery .Zdecydowanie wolę dzisiaj Chelsea i
tobie też polecam . Jestem za Lewandowskim bo
podobno Jose napisał mu smsa po polsku . Nie
chodziłem do przedszkola i wywalili mnie z zuchów
za wsuwanie kanapek z tornistrów . A do gimzy trzeba
chodzić - staaaarzy każą :/
ale wy żałośni jesteście
a spier.dalaj
Ja czuje ze bedzie dogrywka i karne.
A ty nie wciagaj wiecej tego swinstwa :)
Nie kumam czemu zawodnicy tak często kluby
zmieniają...
nie pajacuj Bayern wygra w 90minutach
Bo klub ktory daje oferte zawodnikowi zawsze tez
dadza wieksza place
zamknij morde szma.to
To nie moj wpis - ten wyzej. Ciagle widze ostatnio
komentarze pod moim nickiem nie pisane moja reka.
Gosciu , ktory podszywasz sie - nie siej fermentu. A
tak apropo meczu to stawiam zdecydowanie na Bayern.
Na Discovery Science Właśnie Leci Dokument O
Kolizji Komety Levy-Schoemaker Z Jowiszem Która
Wydrążyła 10 DZIUR WIELKOŚCI ZIEMI CZYLI Szuje
Prawie Zginęły