Spotkania rozgrywane w ramach europejskich pucharów za nami. Nie oznacza to braku emocji związanych z polskim futbolem. Te powinna nam zapewnić zbliżająca się wielkimi krokami siódma kolejka T-Mobile Ekstraklasy. Szczególnie gorąco będzie w Warszawie. Nie może być inaczej, kiedy naprzeciw siebie staną obie stołeczne jedenastki.
Wskazanie zdecydowane faworyta potyczki przy Konwiktorskiej sprawia sporo problemów. Biorąc pod uwagę sytuację personalną obu klubów, zyskuje raczej na tym Legia. Wydaje się, że piłkarze, jakich ma do dyspozycji Maciej Skorża, prezentują nieco szerszy zakres umiejętności piłkarskich. Wrażenie na polonistach może zrobić obsada pozycji ofensywnych, do których aspirują Michał Kucharczyk, Maciej Rybus, Manu, Miroslav Radović i Danijel Ljuboja. Szczególnie to stwierdzenie dotyczy ostatniego z wymienionych zawodników, który z czterema trafieniami na koncie zalicza się do czołówki najlepszych strzelców w T-Mobile Ekstraklasie. Jednak zanim któryś z tych graczy spróbuje zaskoczyć Sebastiana Przyrowskiego, będzie musiał się przedrzeć przez obronę „Czarnych Koszul”. A Tomasz Jodłowiec, Adam Kokoszka, Maciej Sadlok i Tomasz Brzyski wcale nie zamierzają ułatwiać legionistom zadania. Gracze odpowiedzialni za pokonywanie bramkarzy również nie chcą być gorsi. Wśród nich prym powinien wieść również strzelec czterech goli, Bruno.

Jeżeli spojrzy się na formę prezentowaną w ostatnim czasie, przyznanie komuś większych szans na zwycięstwo robi się jeszcze bardziej skomplikowane. Zarówno Polonia, jak i Legia grają w kratkę, notując piękne zwycięstwa i głupie porażki. „Czarne Koszule” po pokonaniu ŁKS-u uległy Widzewowi, a po wygranej z PGE GKS-em Bełchatów przyszła strata punktów z Jagiellonią. Legia nie ma się z czego śmiać. Choć przegrała ze Śląskiem Wrocław, potrafiła odprawić z kwitkiem ŁKS, uprzednio eliminując z Ligi Europejskiej samego Spartaka Moskwa. Jednak porażka z Podbeskidziem i niezbyt jednak powalający występ przeciwko PSV Eindhoven chluby „Wojskowym” nie przynoszą. Za to zdecydowanie za graczami Macieja Skorży przemawia statystyka bezpośrednich spotkań, a zwłaszcza tych rozgrywanych w ostatnich 15 latach. Na 28 konfrontacji Polonii udało się wygrać zaledwie trzy przy 14 zwycięstwach zespołu z Łazienkowskiej. Jednak, mimo odniesienia zaledwie trzech triumfów, warto zwrócić uwagę, że dwa z nich nastąpiły całkiem niedawno, bo w 2010 roku. W jakim stopniu to wszystko przełoży się na wynik zbliżających się derbów Warszawy? Przekonamy się o tym w niedzielę.
Nie mniej ciekawie powinno być także na stadionie przy ulicy Bułgarskiej w Poznaniu. Zmierzą się tam drużyny w tym sezonie będące wyraźnie w gazie. Mistrz sprzed dwóch lat, Lech, podejmie na nim zeszłorocznego zdobywcę Pucharu Polski, Jagiellonię Białystok. Oba kluby przystąpią do tej potyczki w zdecydowanie różnych nastrojach. Gracze Czesława Michniewicza z pewnością będą pokrzepieni zwycięstwem, jakie przed tygodniem odnieśli nad Polonią. „Kolejorz” natomiast będzie chciał zmazać z siebie piętno przykrej serii, jaka go nawiedziła. Od dwóch meczów podopieczni Jose Marii Bakero nie mogli wygrać, dając się pokonać w bardzo prestiżowych starciach Górnikowi Zabrze i Wiśle Kraków.










