Słabo grająca Cracovia Kraków pokonała na własnym boisku PGE GKS Bełchatów 3:2. Wynik mógłby nie dziwić, gdyby nie to, że… Cracovia do 87. minuty przegrywała 0:2!
Już w pierwszych minutach spotkania, dokładnie w 6. minucie, bramkę otwierającą wynik meczu zdobył młody zawodnik PGE GKS-u Bełchatów, Łukasz Bocian. Mateusz Cetnarski zagrał w kierunku Bociana, a ten dość mocno uderzył na bramkę Cracovii i piłkę z siatki musiał wyjmować bezradny golkiper gospodarzy, Marcin Cabaj.

Ogólnie pierwsza połowa rozczarowała, poza bramką bowiem, ani Cracovia, ani podopieczni Macieja Bartoszka nie stworzyli sobie dogodnych sytuacji bramkowych. Mateusz Klich kilkukrotnie starał się brać odpowiedzialność rozgrywania piłki na siebie, jednak wychodziło mu to co najmniej średnio – irytował się tym przy linii bocznej Jurij Szatałow, który przez całą pierwszą połowę bardzo impulsywnie reagował na niedokładne zagrania swoich zawodników. Najwięcej w Cracovii w pierwszej połowie pracował Mateusz Klich, jednak każde dośrodkowanie tego młodego pomocnika padało łupem Łukasza Sapeli albo jego partnerów z bloku defensywnego. PGE GKS nie był wiele lepszy, zawodnicy z Bełchatowa nie potrafili bowiem przygnieść swego dzisiejszego rywala. W drugim kwadransie gry kilkukrotnie goście wychodzili z kontratakami, jednak albo niedokładne były podania Tomasza Wróbla lub Macieja Małkowskiego, albo z opresji wychodziła defensywa „Pasów”. Najgroźniejszymi sytuacjami w pierwszej połowie były strzały Mateusza Cetnarskiego z rzutu wolnego z 28. minuty oraz Mariusza Sachy na chwilkę przed przerwą.
Drugą połowę, podobnie jak pierwszą, dobrze rozpoczęli goście. W 52. minucie drugą bramkę dla Bełchatowa zdobył Dawid Nowak. Mateusz Cetnarski wykonywał stały fragment gry, doszedł do niego Nowak i z bliskiej odległości umieścił piłkę w siatce „Pasów”. Kilka minut później dobrą sytuację miał Mateusz Klich. Pomocnik Cracovii uderzył na bramkę z ponad 20 metrów, jednak golkiper gości, Łukasz Sapela, pewnie obronił strzał. Na 15 minut przed końcem było bardzo groźnie pod bramką gospodarzy, swoje sytuacje na strzelenie bramki mieli bowiem Marcin Żewłakow oraz Maciej Małkowski, jednak obaj ich nie wykorzystali i wynik nie uległ zmianie. W samej końcówce najlepszą sytuację dotychczas miał Dariusz Pawlusiński, jednak jego strzał z ponad 25 metrów minął o włos bramkę Sapeli.












