Po ciekawym meczu o pietruszkę GKS Bełchatów zremisował z Cracovią Kraków 2:2. Gospodarze byli zespołem lepszym, szczególnie w drugiej połowie, ale zabrakło wykończenia.
Pierwszy kwadrans meczu w Bełchatowie był bardzo nudny. Na boisku nie działo się kompletnie nic. I gdy wydawało się, że piłkarze obu drużyn zamierzają przespać ten ostatni mecz w sezonie, bramkę zdobyła Cracovia. Piłka po dość chaotycznej akcji trafiła do Bartłomieja Dudzica, który mimo asekuracji obrońcy zdołał umieścić ją w siatce.

Po stracie bramki Bełchatów rzucił się do odrabiania strat. Chociaż może rzucił to za duże słowo. Gospodarze stworzyli sobie dwie dobre sytuacje do wyrównania, ale nie potrafili wykorzystać żadnej z nich. Szczególnie duże powody do niezadowolenia ze swojej postawy miał Dawid Nowak, który spektakularnie przestrzelił z kilku metrów.
A że niewykorzystane sytuacje się mszczą, to w 36. minucie było już 2:0. Fantastyczną indywidualną akcję przeprowadził Stablecki i ładnym technicznym strzałem pokonał golkipera gospodarzy. Na kolejną bramkę nie trzeba było długo czekać. Dobre dośrodkowanie z prawej strony Tomasza Wróbla spadło na głowę Dawida Nowaka, a ten z pięciu metrów głową trafił do siatki.
Do przerwy wynik meczu już się nie zmienił i w Bełchatowie Cracovia niespodziewanie prowadziła 2:1.
Drugie 45 minut zaczęło się od ataków gospodarzy. Bardzo aktywny był Dawid Nowak, który kilkakrotnie świetnie znalazł się w polu karnym, ale jego aktywność była wprost proporcjonalna do nieskuteczności. W 57. minucie próbował dwa razy. Najpierw jego strzał sparował Skrzeszewski, ale zrobił to tak nieudolnie, że piłka spadła pod nogi Nowaka. Napastnik Bełchatowa zamiast strzelić bramkę, uderzył prosto w nogi leżącego już bramkarza.
Pięć minut później znów próbował Nowak, który ładnie ograł obrońcę, ale uderzył wysoko nad bramką. Pierwszą groźną okazję Cracovia stworzyła sobie dopiero w 75. minucie. Bartłomiej Dudzic znalazł się w sytuacji sam na sam, ale uderzył nad poprzeczką.
Napór Bełchatowa wzrastał z minuty na minutę. Mało brakowało, a gospodarze wyrównaliby po akcji braci Maków, ale po dośrodkowaniu Michała Mateusz nie trafił w piłkę. Opłacało się jednak walczyć do końca, bo w 89. minucie wreszcie trafił Dawid Nowak, który tym razem wykorzystał sytuację sam na sam.
Wynik do końca spotkania nie uległ już zmianie i Bełchatów zremisował z Cracovią 2:2.











