Cracovia pokonała na wyjeździe Widzew 3:1. Gospodarze objęli prowadzenie, jednak później oddali inicjatywę i w konsekwencji przegrali mecz.
Drużyna Widzewa chciała za wszelką cenę wygrać spotkanie z Cracovią, gdyż przed nim zajmowała przedostatnią lokatę i ponad wszystko chciała poprawić swoją sytuację. Goście zdawali sobie sprawę, że w przypadku zwycięstwa umocnią się w górnej części tabeli.

W pierwszych fragmentach spotkania obie ekipy grały bardzo ostrożnie, by nie popełnić poważnych błędów. Pewniej w środkowej części boiska zachowywała się Cracovia, która dłużej utrzymywała się przy piłce i jej ataki wyglądały okazalej. Pierwsza poważna sytuacja podczas piątkowych zawodów miała miejsce w 13. minucie, kiedy Milos Kosanović sfaulował w polu karnym Eduardsa Visnakovsa. Arbiter wskazał na wapno. Rzut karny na gola zamienił Mariusz Rybicki i wyprowadził łodzian na prowadzenie. Ten strzał dał im dużo pewności siebie i wiary w sukces przeciwko Cracovii.
Gospodarze byli mocno podbudowani zdobytą bramką, jednak później w ich zespole nastąpiło rozluźnienie, co wykorzystali zawodnicy dowodzeni przez Wojciecha Stawowego. W 36. minucie po sporym zamieszaniu w polu karnym piłkę głową wpakował Damian Dąbrowski. Kilka chwil później Cracovia wyszła na prowadzenie. Dawid Nowak popisał się mocnym strzałem z okolic szesnastego metra i wbił futbolówkę do siatki. Do przerwy Cracovia prowadziła i miała nadzieję, że utrzyma ten rezultat w drugiej części spotkania.
Po zmianie stron grę minimalnie zaczął kontrolować Widzew. Jednak później Cracovia zadała decydujący cios gospodarzom. W 60. minucie piłkę dośrodkowywał w pole karne Saidi Ntbazonkiza, a wślizgiem do bramki wpakował ją Kevin Lafrance. W tym momencie szanse na zwycięstwo Widzewa stały się iluzoryczne. Podczas piątkowego pojedynku bardzo dobrze wyglądała formacja ofensywna Cracovii, która na każdym kroku siała spustoszenie w obronie przeciwnika.
W końcówce Widzew podkręcił tempo, lecz było zdecydowanie za późno. Piłką do bramki trafić się nie udało. Cracovia wygrała to spotkanie 3:1 i umocniła się w górnej części tabeli. Przynajmniej do jutra podopieczni Wojciecha Stawowego zajmą w tabeli czwartą lokatę. Kolejny raz gracze z Małopolski udowodnili, że są w bardzo dobrej dyspozycji.











