„Każdy to powie – Cracovia rządzi w Krakowie!” – śpiewali po meczu zwycięzcy świętej wojny. Po 658 minutach wreszcie przełamał się… Koen van der Biezen. Niemożliwe nie istnieje.
O tym, że Kraków bawić się umie, wiadomo nie od dziś. Nawet najbardziej wtajemniczeni wielbiciele kociołka Panoramiksa najgorszego spodziewali się po, a nie przed świętą wojną. Jak wytłumaczyć więc zawalenie się schodów na jednej z krakowskich dyskotek? Mylili się? Strach myśleć, co będzie, jeśli mówili prawdę…

Tegoroczne derby były zdewaluowane podwójnie. Po pierwsze, rodowitych krakusów w składach obu zespołów było tyle, co lewych nóg u van der Biezena. Dwóch – Brud i Czekaj. Ponadto obie ekipy grały w ostatnich tygodniach nieprzyzwoicie słabo. O ile Cracovia do bezwstydnej postawy już przyzwyczaiła, o tyle po Wiśle wszyscy spodziewali się więcej, szczególnie na arenie europejskiej.
Jako pierwsi przed szansą stanęli gospodarze, co sprezentowali im piłkarze Wisły. O dziwo, niedoszłym asystentem nie okazał się wcale Jaliens, ale Garguła, który w swoim stylu wpuścił w uliczkę Ntibazonkizę. Burundyjczyk nie zdołał zmieścić piłki tuż przy słupku, jak sobie to zaplanował, a wszystko za sprawą czujnego Pareiki. Moment później równie gorąco było pod bramką „Pasów”. Mierzoną wrzutkę Iliewa na gola próbował zamienić Biton. Na posterunku stał jednak Kaczmarek.
Gra co chwilę przenosiła się z jednego pola karnego do drugiego, choć piłkarze niekoniecznie chcieli zapędzać się aż tak daleko. A to dlatego, że chętnie próbowali strzałów z dalszej odległości. Kibice za bramkami mieli co łapać. A propos, przy Kałuży zebrał się dziś komplet widzów, a atmosfera wcale nie była piknikowa, jak sugerował to pewien nieopierzony pan z drugiej strony błoni. Nie da się racjonalnie wytłumaczyć świetnego nastroju kibiców w obliczu obecnej sytuacji w tabeli.
W 38. minucie miało miejsce zdarzenie totalnie bezprecedensowe w dziejach polskiej ekstraklasy. Cracovia strzeliła bramkę. Ok, zdarzało się. Cracovia strzeliła bramkę Wiśle. Również, nieco rzadziej, ale znajdą się na to świadkowie. Cracovia strzeliła bramkę Wiśle po uderzeniu… Koena van der Biezena.
!!!












