Cracovia Kraków pokonała w ostatnim meczu 26. kolejki TME Jagiellonię Białystok 1:0 (0:0). Dzięki zwycięstwu krakowianie utrzymali spore szanse na zakończenie sezonu zasadniczego w grupie mistrzowskiej. Mało brakowało, a „Pasy” zremisowałyby wygrany mecz.
Cracovia od początku przeważała na boisku. Pierwsza połowa zdecydowanie należała do podopiecznych Wojciecha Stawowego, jednak piłkarze nie potrafili pokonać bramkarza gości. W końcu w drugiej połowie Bernhardt pokonał pięknym strzałem z rzutu wolnego Barana. Gospodarze zamiast pójść za ciosem, całkowicie odpuścili, i inicjatywę przejęła „Jaga”, która stworzyła sobie kilka sytuacji. W ostatniej minucie piłkę meczową miał Gajos, ale z niewielkiej odległości trafił prosto w Pilarza i ostatecznie miejscowi zatrzymali u siebie trzy punkty.

Pierwszą groźną sytuację wypracowali sobie gospodarze. W ósmej minucie Giannis Papadopoulos zdecydował się na strzał zza „szesnastki”, ale nie udało mu się zdobyć bramki. 20 minut później Michał Pazdan próbował dorzucić w pole karne, lecz piłka mu zeszła i przypadkowo wyszedł z tego lob, jednak w ostatniej chwili Pilarz sięgnął futbolówkę i przeniósł ją nad poprzeczką. W 33. minucie „Pasy” przeprowadziły świetną akcję. Żytko popędził prawą stroną boiska i dograł w pole karne do Stebleckiego. Młody piłkarz miał sytuację strzelecką, ale zdecydował się odegrać do Papadopoulosa, który mocno uderzył, niestety minimalnie niecelnie. Chwilę później kapitalnym podaniem popisał się Steblecki, który wypuścił w bój Zejdlera, jednak ten naciskany przez obrońcę przegrał pojedynek sam na sam z bramkarzem. W doliczonym czasie gry pierwszej połowy sytuację stworzyli sobie podopieczni Piotra Stokowca. Gajos wypuścił Balaja, jednak Pilarz w ostatniej chwili uprzedził Albańczyka. Pierwsza połowa mimo wszystko przebiegała pod dyktando gospodarzy.
Po wznowieniu gry ponownie z dobrej strony pokazał się Steblecki. Młody pomocnik zdecydował się strzał z dystansu i zabrakło niewiele, aby sprawić Baranowi poważne problemy. Kluczowa zmiana miała miejsce w 55. minucie. Łukasza Zejdlera zmienił Edgar Bernhardt i już dziesięć minut później otworzył wynik spotkania kapitalnym strzałem z rzutu wolnego. Jagiellonia starała się szybko odpowiedzieć, ale Balaj w sytuacji sam na sam nie trafił w piłkę. W 78. Minucie Quintana wywalczył rzut wolny. Do piłki podszedł Plizga i dośrodkował wprost na głowę Hiszpana, który uderzył jednak ponad bramką. W końcówce Plizga nagle znalazł się sam z piłką w polu karnym i zdecydował się na potężny strzał z powietrza, ale fenomenalną interwencją popisał się Pilarz. Chwilę później Quintana uderzył z dystansu, ale futbolówkę przed siebie odbił golkiper i dopadł do niej Balaj, jednak snajper znajdował się na spalonym. W ostatniej minucie doliczonego czasu gry Gajos dostał piłkę na trzeci metr, ale w idealnej sytuacji trafił prosto w bramkarza.











