W niedziele o godzinie 20:30 zobaczymy trzeci tego dnia mecz T-Mobile Ekstraklasy – pojedynek Lecha Poznań z Cracovią. Faworyt tego spotkania jest jeden i każdy inny wynik niż zwycięstwo „Kolejorza” będzie uznany za niespodziankę.

Pierwsza kolejka była mocno nieudana dla obu zespołów. Lech zaliczył falstart w Chorzowie, gdzie skazywany na pożarcie Ruch zdołał urwać poznaniakom jeden punkt. Podopieczni Mariusza Rumaka wyszli na drugą część meczu z jednobramkowym prowadzeniem, ale też z przesadną pewnością siebie i to ich zgubiło. Ładny gol Marcina Malinowskiego w końcówce sprawił, że zawodnicy „Kolejorza” wracali do Poznania w znacznie gorszych humorach. Z kolei w Krakowie oglądaliśmy aż pięć bramek. Cracovia podejmowała Piasta i po szalonym meczu schodził z boiska pokonany w rozmiarach 2:3. Szczególnie nieporadny był blok defensywny „Pasów”, który popełniał błąd za błędem i efekty takiej gry pojawiły się na tablicy wyników.
Oba zespoły grały też w ciągu tygodnia. Lech w Lidze Europy najmniejszym nakładem sił pewnie zwyciężył u siebie z Honka Espoo 2:1 po trafieniach Teodorczyka i Kędziory. Z kolei Cracovia nie popisała się w Pucharze Polski, gdzie uległa drugoligowej Stali Stalowa Wola 0:1. Podopieczni trenera Stawowego są podrażnieni po dwóch porażkach z rzędu i z pewnością będą chcieli coś ugrać w Poznaniu.

Jeżeli chodzi o absencje w tym pojedynku, to w znacznie gorszej sytuacji jest Mariusz Rumak. Trener „Kolejorza” nie będzie mógł skorzystać z Murawskiego, Douglasa, Henriqueza i Linettego. Wątpliwy jest też występ Injaca, który dopiero na początku tygodnia podpisał kontrakt ze swoim starym-nowym klubem. Z kolei trener Stawowy, jak sam mówi, ma do dyspozycji całą drużynę. Jedyny znak zapytania stoi przy nazwisku Dawida Nowaka, który ma lekko stłuczone kolano.
Agresywnie może być na boisku, ale spokojnie będzie na pewno na trybunach. Fani Lecha i Cracovii od wielu lat darzą się sympatią i z pewnością możemy spodziewać się po obu ekipach kibicowskich żywiołowego dopingu dla swoich ulubieńców. Miejmy nadzieję, że piłkarze nie zawiodą i zobaczymy przy Bułgarskiej emocjonujące spotkanie.











