Cracovia przerwała kiepską passę sześciu spotkań bez wygranej i skromnie pokonała Zagłębie Lubin 1:0. Dzięki temu wskoczyła na 3. lokatę w ligowej tabeli. Podopieczni Piotra Stokowca oddalili się od europejskich pucharów.
Spotkanie było bardzo ważne dla obydwu zespołów. Przegrany zdecydowanie komplikował sobie drogę do europejskich pucharów, a nie trzeba ukrywać, że zarówno „Pasy”, jak i Zagłębie miały chrapkę na spróbowanie swoich sił na arenie międzynarodowej. Na pomeczowej konferencji prasowej Piotr Stokowiec zdjął jednak presję ze swoich podopiecznych. – Myślę, że Zagłębie prędzej czy później będzie grało w pucharach, ale na razie staramy się po prostu rozwijać i to jest naszym celem – powiedział.
Jacek Zieliński poszedł w ślady swojego kolegi zza Błoń i postanowił nieco pomieszać w składzie. Od początku zagrali Mateusz Wdowiak i Tomas Vestenicky, a Bartosz Kapustka został przesunięty do środka pola. – Mam takie założenie, że nie patrzę na to, z którego piłkarz jest rocznika, tylko na to, w jakiej znajduje się formie. Cieszę się, że mamy takich młodych wilków – tłumaczył szkoleniowiec „Pasów”.
Mecz, który zapowiadał się na ozdobę 2. kolejki rundy finałowej, rozpoczął się z wysokiego C. Już w 4. minucie Covilo oddał groźny strzał, z którym poradził sobie bramkarz drużyny gości, a momentalnie na atak Cracovii odpowiedział Piątek. Po strzale napastnika „Miedziowych” spore problemy miał Sandomierski.
Nie minęło dużo czasu, a pomocnicy Cracovii przypomnieli kibicom to, czym zachwycali ich podczas pierwszej części sezonu. Koronkowo rozklepali defensywę Zagłębia, ale uderzenie Vestenicky’ego przyblokowali defensorzy. Po 20 minutach meczu tempo jednak zdecydowanie spadło. Mimo to trzeba pochwalić intensywność, jaką prezentowali na początku gracze jednej i drugiej ekipy.
Słowak bardzo dobrze wszedł w mecz i widać było, że chce udowodnić wszystkim, iż potrafi grać w piłkę, a nieudane wypożyczenie do Serie B to jedynie potknięcie, o którym jak najszybciej chce zapomnieć. Brał się za rozgrywanie akcji, często podawał „na raz” i próbował uderzać. Po przerwie nie spuścił z tonu.
W drugiej części gry przebudzili się potencjalni reprezentanci Polski na mistrzostwach Europy we Francji. Filip Starzyński poczarował i prawie zaliczył asystę piętką, natomiast Bartosz Kapustka świetnie urwał się defensorom Zagłębia, podał do Jendriska, a ten wywalczył rzut karny, uderzając prosto w rękę Rakowskiego. Daniel Stefański nie miał innej opcji jak wskazanie na wapno, a rzut karny na gola pewnym strzałem zamienił Mateusz Cetnarski.













