Pierwszy raz w tym sezonie Cracovia Kraków zdobyła komplet punktów. Podopieczni Rafała Ulatowskiego wygrali na otwarcie nowego stadionu z Arką Gdynia 2:0.

Cracovia rozpoczęła spotkanie bardzo dobrze. Pierwsza bramka padła już w 4. minucie gry. Piotr Polczak po dośrodkowaniu Mateusza Klicha wpadł w Norberta Witkowskiego, ten nie zdołał złapać futbolówki, która odbijając się od rąk golkipera znalazła się w bramce. Bez wątpienia przy tej sytuacji Polczak faulował bramkarza Arki, jednak sędzia – pomimo kontrowersji – uznał bramkę. Kilka minut później mogło być 2:0 dla Cracovii. Mateusz Klich próbował uderzać na bramkę Arki, jednak skiksował i piłka zamiast dolecieć do bramki padła łupem Bartosza Ślusarskiego. Jednak jego mocny strzał prawą nogą minął bramkę strzeżoną przez Norberta Witkowskiego.
W pierwszych piętnastu minutach Arka miała problem, by wyjść z piłką pod pole karne przeciwnika. Dlatego „Arkowcy” nastawili się na grę z kontry. Po kwadransie gry Radosław Matusiak mógł zdobyć dwie bramki. Najpierw strzał w krótki róg obronił Witkowski, zaś chwilę później Szeliga zagrał na piąty metr do Matusiaka, jednak ten nie zdołał czysto uderzyć w piłkę i minęła ona boisko. W 32. minucie Emil Noll mógł zdobyć dla swojego zespołu wyrównującą bramkę, jednak strzał z 20 metrów, po wybiciu Szeligi, obronił Marcin Cabaj. Jeszcze przed przerwą swoją sytuację miał skuteczny ostatnio Tadas Labukas, jednak napastnik Arki po stracie Nitibazonkizy uderzył zbyt mocno.

W drugiej części gry Cracovia znów zaczęła z impetem atakować Arkę. Cudownym podaniem otwierającym drogę do bramki popisał się Siaid Ntibazonkiza. Do piłki dopadł Matusiak, minął na 20 metrze Witkowskiego, jednak podanie doświadczonego napastnika trafiło wprost pod nogi obrońcy klubu z Gdyni. W 54. minucie bardzo ładnym strzałem zza pola karnego popisał się Mirko Ivanovski, jednak piłkę na raty wybronił golkiper gospodarzy, Marcin Cabaj.
W 58. minucie drugą bramkę dla Cracovii zdobył Bartosz Ślusarski. Po dośrodkowaniu z prawej strony piłka przeszła pomiędzy nogami kilku zawodników, trafiła do niepilnowanego Ślusarskiego, a ten huknął pod poprzeczkę obok bezradnego Witkowskiego. W drugiej połowie meczu Arka częściej utrzymywała się przy piłce, jednak podopieczni Dariusza Pasieki nie potrafili stworzyć sobie dogodnych sytuacji strzeleckich. W 82. minucie meczu przyjaźni sam na sam z Cabajem wyszedł Marcin Budziński. Wychowanek Arki w akcji dwójkowej z Ivanovskim zdołał minąć dwóch defensorów „Pasów”, podciął piłkę w kierunku prawego słupka bramki, jednak do piłki zaraz przed linią dobiegł Piotr Polczak, który wybił futbolówkę na aut.











