„Pasy” dopiero w ostatniej kolejce 2024 roku rzutem na taśmę wybroniły się i wyskoczyły ze strefy spadkowej, plasując się na 13. miejscu w tabeli ekstraklasy. Nie jest to jednak wynik na miarę krakowskich oczekiwań i na miarę potencjału zespołu, który jest zdecydowanie większy. By jednak myśleć o czymś lepszym, drużyna z Kałuży musi poprawić skuteczność, bo to największa bolączka z jesieni. Jednym zdaniem: Cracovia musi grać na miarę możliwości!
Cracovia nie zachwyciła, a do jej gry można się było przyczepiać. Głównie dlatego, że gracze „Pasów” nie grzeszyli skutecznością, co w konsekwencji prowadziło do straty punktów i dołowania w lidze. Wszystko ma odmienić się wiosną… W klubie czuć wiatr nowych zmian, jest nowy prezes, pojawiają się nowi zawodnicy, a za tym wszystkim do przodu mają pójść wyniki.
Cracovia i jej tureckie przygotowania
Pierwsze spotkanie w nowym roku piłkarze „Pasów” zaliczyli już 1 stycznia, kiedy zebrali się (tylko polscy zawodnicy), aby uczestniczyć w tradycyjnym „Treningu Noworocznym”. Te właściwe przygotowania nastąpiły nieco później, zespół rozpoczął je na własnych, bądź co bądź, świetnych obiektach, by następnie udać się na zgrupowanie do tureckiego Belek.
Dlaczego akurat tam? Cytowany przez oficjalną stronę klubu wicedyrektor do spraw sportowych, Filip Trubalski, wyjaśnił: – Z perspektywy lat znamy już bardzo dobrze Turcję i jej bazę hotelowo-treningową. Ważnym aspektem było też wprowadzone kilka miesięcy temu bezpośrednie połączenie lotnicze z lotniska Kraków-Balice do Antalyi. W tym roku zdecydowaliśmy się na hotel Susesi Luxury Resort oraz przynależące do niego boiska w kompleksie Susesi Football Centre.
Już na miejscu na piłkarzy ze stadionu marszałka Piłsudskiego czekała ciężka praca, praca, praca i jeszcze raz praca. Trener Jacek Zieliński chciał optymalnie przygotować drużynę, bo przecież wiosenna ligowa rywalizacja nie będzie łatwa. Krakowianie sprawdzili się także, rozgrywając trzy mecze sparingowe z Debreceni VSC, Sturmem Graz i ukraińską Zorią Ługańsk.
Niestety nie obyło się bez pecha, bo w pierwszym z wymienionych wcześniej spotkań kontuzji nabawił się Kamil Glik. Choć uraz defensora nie jest poważny, to reprezentant Polski wypadł z gry na sześć tygodni.
Po powrocie do kraju Cracovia zaliczyła jeszcze kolejne towarzyskie gry z FK Zeleziarne Podbrezova oraz Wiślanami Jaśkowice.













