W spotkaniu o europejskie puchary górą Cracovia, która pokonała Lechię 2:0 i zapewniła sobie czwartą lokatę w ligowej tabeli na koniec sezonu. To najwyższe miejsce „Pasów” od sezonu 2006/2007, kiedy również udało się im uplasować tuż za podium.
Cracovia od początku grała wyżej i agresywniej, co przełożyło się na kreowane sytuacje. Dzięki temu podopiecznym Jacka Zielińskiego udało się objąć prowadzenie jeszcze przed upływem pierwszych dziesięciu minut, kiedy z rzutu wolnego przymierzył Mateusz Cetnarski. Było to trzynaste trafienie pomocnika „Pasów” w sezonie. Po kwadransie jednak, gry Cracovia mogła podwyższyć prowadzenie, wychodząc z szybką kontrą po stracie Sebastiana Mili, Mateusz Cetnarski nie zachował się tak jak należy i spowolnił akcję – w konsekwencji zmarnował świetną okazję.
Pierwsze 45 minut spotkania przy Kałuży nie mogło zawieść oczekiwań kibiców. Widać było, że zarówno Cracovia, jak i Lechia chciały spróbować swoich sił w europejskich pucharach. Zespoły grały efektownie i stwarzały sobie ciekawe sytuacje, jednak bliżej podwyższenia byli gospodarze, którzy oddali aż siedem strzałów na bramkę przy dwóch Lechii. Imponował Tomas Vestenicky, z łatwością mijający dryblingiem defensorów „Biało-zielonych”, oraz strzelec bramki otwierającej spotkanie, niemający problemów z rozprowadzaniem piłek po skrzydłach.

Druga połowa nie wyglądała inaczej. Cracovia konsekwentnie grała swoją taktyką, która przyniosła jej korzystny wynik po pierwszej połowie. Trochę lepiej prezentowała się Lechia, jednak sytuacji miała jak na lekarstwo. W 64. minucie spotkania po samobójczym trafieniu Janickiego było już 2:0 dla „Pasów” i nie zanosiło się na to, że jest to dla nich wynik zadowalający. Chwilę po stracie gola do ataku ruszyła Lechia, która najbliżej doprowadzenia do remisu była w momencie zagrania przez jednego z defensorów Cracovii w ten sposób, że piłka minęła się z Grzegorzem Sandomierskim i niemal wpadła do bramki.
Po zmianie stron irytował Vestenicky marnujący kolejne sytuacje. Cierpliwość Jacka Zielińskiego wyczerpała się w 75. minucie, kiedy młodego Słowaka zmienił wychowanek „Pasów” Mateusz Wdowiak. Cracovia jest jednak zdecydowana na wykupienie piłkarza po sezonie. – Chcę, żeby został, ale wszystko zależy od tego, ile będzie chciała za niego Roma. On też chciałby zostać w Krakowie – powiedział trener Zieliński.
Piotr Nowak próbował dać impuls swoim podopiecznym, zdejmując Sławomira Peszko i wprowadzając w jego miejsce Martina Kobylańskiego, jednak 22-latek nie wniósł zbyt wiele do poczynań zespołu z Trójmiasta. Co ciekawe Peszko otrzymał przy Kałuży taką owację, jakby na imię miał Wisła, a na nazwisko Kraków. Solidną porcją gwizdów ze strony fanów Cracovii został pożegnany również Sebastian Mila.
Pięć minut przed końcem wynik ustalić mógł Mateusz Cetnarski, jednak jego uderzenie z rzutu karnego wybronił Marić. Cracovia wygrała 2:0 i zapewniła sobie grę w europejskich pucharach. Za Jackiem Zielińskim i jego zawodnikami kapitalny sezon, zwieńczony wygraną z bezpośrednim rywalem do uplasowania się na czwartym miejscu. Dzisiaj „Pasy” stwarzały sobie więcej sytuacji, grały lepiej i zasłużenie latem spróbują swoich sił w walce o awans do fazy grupowej Europa League, co na konferencji prasowej przyznał szkoleniowiec Lechii. – – powiedział Nowak.











