Im bliżej końca rundy, tym Cracovia gra coraz lepiej. Dziś piłkarze Oresta Lenczyka pozbawili punktów Śląsk Wrocław, wygrywając po raz czwarty z rzędu.
W pierwszym sobotnim spotkaniu miały zagrać ze sobą zespoły, które nie przegrały ligowego meczu od trzech kolejek. Ba, Cracovia wszystkie te spotkania wygrała, a Śląsk stracił komplet punktów tylko w zremisowanym pojedynku z Arką. Podopieczni Oresta Lenczyka chcą wykorzystać dobrą passę i dalej piąć się w górę tabeli, by wiosną nie zaprzątać sobie głowy walką o utrzymanie. Śląsk celuje wyżej – we Wrocławiu kibice liczą, że uda się jeszcze dogonić czołówkę i stworzyć sobie realne szanse na zajęcie miejsca gwarantującego grę w europejskich pucharach.
Jeśli jednak Śląsk ma prezentować taką formę, jaką widzieliśmy w pierwszych piętnastu minutach sobotniego meczu, to swoje ambitne plany powinien włożyć między bajki. Cracovia świetnie weszła mecz i stworzyła sobie kilka dogodnych sytuacji. Najgroźniejsza akcja była udziałem Dariusza Pawlusińskiego, który pięknie uderzył z półwoleja, a piłka o kilka centymetrów minęła słupek bramki wrocławian. Gdyby nie ostatnie minuty pierwszej części gry, śmiało można by stwierdzić, że po pierwszym kwadransie do końca tej połowy nic ciekawego się nie działo. Cracovia jednak obudziła się w odpowiednim momencie i zdobyła bramkę do szatni. Dał o sobie znać najlepszy strzelec w zespole „Pasów”, który jednym zwodem zgubił Antoniego Łukasiewicza, a potem nie miał już problemów z umieszczeniem piłki w siatce.
W drugiej połowie Cracovia powinna podwyższyć rezultat, ale mając przed sobą tylko bramkarza, fatalnie spudłował Matusiak. Końcówka meczu toczyła się pod dyktando graczy Śląska, ale były to mało składne próby zdobycia połowy gospodarzy. Dopiero w 90. minucie podopieczni Ryszarda Tarasiewicza uderzyli celnie na bramkę. Strzał Łukasza Madeja nie miał prawa zagrozić bramce Cabaja. W jeden z ostatniej akcji meczu trzecią swoją bramkę w trzecim meczu pod rząd mógł zdobyć Michał Goliński, ale pomocnik trafił w słupek. Nie zmienia to faktu, że Cracovia wygrała w lidze po raz czwarty z rzędu i zrównała się punktami ze Śląskiem Wrocław.










