Lee Chung-Yong przebojem wdarł się na boiska angielskiej ekstraklasy. Menedżer Boltonu, Owen Coyle, obawia się jednak, że Koreańczyk pod wpływem napiętego kalendarza kiedyś się wypali.
Popularny pomocnik przeniósł się na Reebok Stadium w zeszłe lato i zrobił wielkie wrażenie na krytykach. Swoją grą wniósł wiele ożywienia do gry „The Trotters”, a kibice docenili jego solidność. W rezultacie Lee odebrał nagrodę dla klubowego gracza roku.

Po Koreańczyka z Południa sięgnął jeszcze Gary Megson, który nie pomylił się co do jego talentu. Aktualny opiekun Boltonu, Owen Coyle, dużo myśli o możliwościach pomocnika, wszak jego umiejętności są bardzo wykorzystywane. Aktualnie Lee przygotowuje się do towarzyskiego meczu z Japonią.
– Uważam, że miał bardzo dobry pierwszy sezon i będzie coraz lepszy. Musimy jednak bardzo na niego uważać, ponieważ praktycznie bez przerwy grał przez dwa lata. Dałem mu trzy i pół, cztery tygodnie po mistrzostwach świata, lecz to nie było za dużo, biorąc pod uwagę to, że solidnie grał przez dwa lata – powiedział Coyle. – Jest młodym zawodnikiem, który według mnie staje się coraz lepszy i lepszy.











