W historii spotkań Eintrachtu Frankfurt z SC Freiburg nigdy nie padł remis. Również w piątkowy meczu zespoły nie podzieliły się punktami, bo cała pulą zgarnęła ekipa Robina Dutta. Bramkę na wagę zwycięstwa zdobył w 89. minucie Jan Rosenthal.
Drużyna z Freiburga, po bardzo udanym początku sezonu, przyjechała na Commerzbank-Arena z zamiarem zdobycia trzech punktów, co ostatecznie się udało.
W pierwszej połowie golkipera gospodarzy próbowali pokonać kolejno Papiss Cisse, Cedric Makiadi oraz Julian Schuster, jednak Oka Nikolov bronił fantastycznie. W 19. minucie z rzutu wolnego zagrywał Georgios Tzavellas, a Theofanis Gekas główkował minimalnie niecelnie. Napastnik reprezentacji Grecji po chwili miał kolejną szansę wpisania się na listę strzelców, lecz przegrał pojedynek z Oliverem Baumannem.
Tuż przed przerwą Makiadi sprytnie podał w tempo do Heiko Butschera, niestety obrońca gości fatalnie spudłował z dwunastu metrów.
W drugiej połowie na placu gry pojawił się Caio i właśnie po dośrodkowaniu Brazylijczyka bardzo bliski pokonania Baumanna był… Mensur Mujdza. W 63. minucie Cisse ograł dwóch rywali, zagrał na szesnasty metr do Antona Putsili, ale strzał Białorusina obronił Nikolov.
W 89. minucie Cisse zgrał głową piłkę do Maximiliana Nicu, ten popędził z futbolówką w pole karne, znakomicie obsłużył podaniem Jana Rosenthala, który uderzył celnie obok bezradnego bramkarza gospodarzy.
Po bardzo zaciętym i pełnym emocji spotkaniu, zespół z Freiburga po raz trzeci w tym sezonie zwyciężył i na dobre zadomowił się w czołówce tabeli.








