Po pierwszej połowie Eintracht Frankfurt, czyli największe zaskoczenie początku sezonu, przegrywał z Borussią Dortmund 0:2. Wynik spotkania otworzył Piszczek, a drugą bramkę po podaniu Polaka zdobył Reus. Przez dziewięć minut drugiej połowy Eintracht doprowadził do remisu dzięki golom Aignera i Inuiego. Błyskawicznie odpowiedział Götze, a strzelanie zakończył Anderson.
Przed sezonem wydawało się, że to będzie dla Borussii mecz z tych, w których będzie można dać odpocząć rezerwowym i ze spokojem zainkasować trzy punkty. Piłka nożna uwielbia jednak nas zaskakiwać. Eintracht z kompletem punktów przystępował do spotkania z mistrzem Niemiec jak równy z równym.
Tak było też na początku meczu. Gospodarze nie zamierzali się cofać na własną połowę i często utrzymywali się przy piłce. Wyprowadzili też dwie niezłe kontry, ale pierwsza w wykonaniu Hoffera nie zakończyła się strzałem, a po drugiej uderzenie Inuiego było niecelne. Między tymi kontratakami fani zobaczyli groźną akcję Borussii. Piszczek zakręcił obrońcami na prawym skrzydle. Zagranie Polaka w pole karne zostało zablokowane, do piłki doszedł jeszcze Leitner, ale jego potężne uderzenie leciało wprost w Trappa, który z łatwością wybił piłkę.
Po intensywnym początku tempo gry nieco osłabło, jednak w żaden sposób nie można było zauważyć, że beniaminek mierzy się z mistrzem Niemiec. W 25. minucie niepokazującej nic specjalnego Borussii udało się objąć prowadzenie. Hummels zagrał kilkudziesięciometrową krzyżową piłkę do Piszczka, który na zamach wziął Oczipkę, wbiegł w pole karne i oddał strzał lewą nogą. Piłka odbiła się jeszcze od obrońcy i wpadła do bramki zmylonego Trappa. Frankfurt nie zdołał się otrząsnąć po stracie gola, a już przegrywał 0:2. Błaszczykowski dobrym podaniem dał się rozpędzić Piszczkowi. Prawy obrońca Borussii uniósł głowę, wycofał na dwudziesty metr, a nadbiegający Reus ładnym, technicznym strzałem skutecznie wykończył całą akcję.
Mimo że dwa razy skarceni piłkarze Eintrachtu nie mieli zamiaru zmieniać swojego stylu gry, nadal starali się przeważać na boisku, ale bardzo dobrze zorganizowana obrona BVB nie pozwalała na oddanie celnego strzału. A goście takie uderzenia potrafili oddawać. W 39. minucie Lewandowski wywalczył piłkę, a dobry strzał Błaszczykowskiego z dystansu wybronił Trapp. Do końca pierwszej połowy wynik nie uległ zmianie i piłkarze otrzymali piętnaście minut na poprawę swoich zagrań. Zastanowić się nad swoją grą powinien szczególnie Oczipka, którego Piszczek w pierwszej części meczu ogrywał, jak chciał.
Gospodarze najgroźniejsi byli w kontrach i tak właśnie zdobyli gola kontaktowego. Po szybkim przemieszczeniu się na połowę rywala Inui zagrał dobrą piłkę do Aignera, który przyjął futbolówkę prawą stopą, uderzył z woleja lewą po dłuższym słupku i pokonał Weidenfellera. Eintracht postanowił się nie przejmować, że właśnie rozdrażnił mistrza Niemiec, i po kolejnych dwóch minutach cieszył się z remisu. Tym razem to Aigner podawał do Inuiego. Ten pierwszy dośrodkował na dłuższy słupek, a Japończyk zdobył bramkę głową, co w jego wypadku nie zdarza się często.








