Znany obrońca, Ashley Cole, wyznał, że rozważał opuszczenie Stamford Bridge podczas letniego okienka transferowego. Teraz jest jednak zadowolony, że został.
Cole był łączony z przenosinami na Santiago Bernabeu, gdzie znów mógłby pracować z Jose Mourinho, kiedyś opiekunem Chelsea. Reprezentant Anglii potwierdził, że mógł pójść w ślady Ricardo Carvalho, lecz ostatecznie dał się przekonać Ancelottiemu do pozostania.

Po świetnym starcie sezonu teraz cieszy się on, że nie zmienił klubu. Wierzy on również w to, że w końcu poradzi sobie z urąganiem ze strony kibiców rywali, wszak był on kiedyś zawodnikiem Arsenalu. Co więcej, obrońca ten w ekipie „The Gunners” się wychował i zagrał dla nich w ponad 220 meczach ligowych.
– To robiło się dla mnie uciążliwe. Nie chodziło o sam w sobie futbol, a raczej bardziej o mój umysł, zrobiło się z tego spore obciążenie. Były momenty, w których czułem się naprawdę ciężko. Myślałem o odejściu, ale oczywiście kiedy rozmawiałem o tym z Ancelottim, wyjaśniał mi, iż chce, bym został i że uwielbia mieć mnie w składzie. Żebym odchodził, nie chcieli również zawodnicy.
– Jestem zadowolony, że zostałem. Wielu ludzi mówiło mi: nie możesz odejść. Albo: w zasadzie on już się poddaje, musi wysłuchiwać tych narzekań. Zostałem i wysłuchałem. Mam nadzieję, że w końcu uda mi się przez to przebrnąć. Z chęcią zakończyłbym tu karierę – wyznał Cole, którego kontrakt dobiegnie końca w 2013 roku.











