W Bundeslidze, tak jak w każdej innej lidze, remisy poszczególnych drużyn są wkalkulowane w ich grę podczas sezonu. Nie da się ich uniknąć, nawet jeśli się próbuje z całych sił. Wiele takich przypadków mamy w Bundeslidze – jak choćby seria siedmiu remisów z rzędu w wykonaniu VfL Wolfsburg. Zdarzają się oczywiście passy zwycięstw czy porażek, ale seria siedmiu remisów jest jednak rzadziej spotykana. Czy w XXI wieku zdarzało się to ekipom z Bundesligi? Jak takie okresy pełne nierozstrzygniętych wyników wpływały na pozycję zespołu na koniec sezonu?
Remisy Eintrachtu Frankfurt
Jedną z dłuższych serii zremisowanych meczów w trakcie jednego sezonu Bundesligi był okres gry Eintrachtu Frankfurt w sezonie 2013/2014. Drużyna aktualnie prowadzona przez Niko Kovaca wówczas w okresie od 6. do 12. kolejki traciła dwa punkty cztery razy z rzędu. Ogólnie rzecz biorąc, był to bardzo słaby start rozgrywek dla zespołu z Frankfurtu, ponieważ w pierwszych 12 meczach „Orły” wygrały zaledwie dwa razy. Wydawało się wówczas, że Eintracht będzie jednym z murowanych kandydatów do spadku.
Można było jednak postawę drużyny z Frankfurtu rozumieć i usprawiedliwiać. Otóż dotknął ich w sezonie 2013/2014 znany w Europie pocałunek śmierci, czyli udział w europejskich pucharach. Z góry wiadomo, że słabszym klubom, niedoświadczonym w grze w rozgrywkach UEFA, trudno było pogodzić występy na wielu frontach. Tym bardziej niełatwe zadanie miał Eintracht, ponieważ klub ten musiał grać w Lidze Europy już na etapie kwalifikacji.
Odbiło się to rzecz jasna na ich postawie w Bundeslidze. Ostatecznie Eintracht zdołał się uratować przed niechlubnym spadkiem z ligi, ale pokazuje to, że trudno klubom niemieckim jest godzić grę w europejskich pucharach z uczestnictwem w Bundeslidze.
Hannover w 2011 roku
Podobną serią zremisowanych spotkań w Bundeslidze popisał się zespół Hannoveru 96. Drużyna, która aktualnie zachwyca fanów klubu z tego miasta, jeszcze kilka lat temu była zaliczana do grona słabeuszy w niemieckiej ekstraklasie. Doszło w pewnym momencie do tego, że dawny klub Artura Sobiecha potrafił spaść do 2. Bundesligi, co było przeżyciem traumatycznym. W sezonie 2011/2012 regularnie uczestniczył w rozgrywkach najwyższej ligi niemieckiej.
W przeciwieństwie do Eintrachtu Frankfurtu dwa sezony wcześniej ekipie z Hannoveru, którą wówczas trenował znany w Niemczech Mirko Slomka, przydarzyła się seria pięciu zremisowanych meczów. Od 14. do 18. kolejki Hannover tracił dwa punkty w meczach z HSV, SC Freiburg, Bayerem Leverkusen, Kaiserslautern oraz Hoffenheim. Co ciekawe, ich ulubionym wynikiem w tamtym okresie był remis 1:1. Ten rezultat powtórzyli oni jeszcze dwukrotnie w sezonie 2011/2012.
Warto zaznaczyć, ze ta seria pięciu remisów z rzędu nie przeszkodziła podopiecznym trenera Slomki utrzymać się w Bundeslidze. Wręcz przeciwnie, mimo 12 meczów za jeden punkt w całej kampanii 2011/2012 walczyli oni długo o prawo gry w europejskich pucharach. Ostatecznie zajęcie siódmego miejsca pozwoliło Hannoverowi wystąpić w kwalifikacjach do Ligi Europy. Szczególnie dobrze tamten okres pamiętają kibice Śląska Wrocław, z którym Hannover zmierzył się w 4. rundzie kwalifikacji do Ligi Europy. Mistrz Polski przegrał wówczas w dwumeczu 4:10.









