Trener Zagłębia Lubin, Marek Bajor, wciąż nie posiada warunkowej licencji na prowadzenie klubu w Ekstraklasie.
Gdy Marek Bajor zaczynał pracę w Zagłębiu Lubin dostał od PZPN-u kredyt w wysokości sześciu tygodni spokojnej pracy. Wszyscy sądzili, że Zagłębie nawet nie będzie chciało ubiegać się o przedłużenie licencji, bo Bajor po prostu sobie nie poradzi. Trener jednak nie zawiódł i Zagłębie, określane mianem rycerzy wiosny, zajmuje ósmą pozycje w ligowej tabeli. Wszystko wskazuje, że decyzję poznamy jeszcze przed rozpoczęciem 25. kolejki Ekstraklasy.

– Gdybyśmy mieli jakiekolwiek wątpliwości, czy trener Bajor sobie poradzi w tej roli, to nie zabiegalibyśmy tak bardzo o zgodę na prowadzenie przez niego zespołu do końca sezonu. Wiedzieliśmy jednak, że pracując u boku Franciszka Smudy był pojętnym uczniem i że ma wystarczającą wiedzę oraz charyzmę, żeby prowadzić drużynę. Dlatego chcemy, aby ten szkoleniowiec nadal z powodzeniem pracował w Zagłębiu – powiedział prezes Zagłębia Lubin, Jerzy Koziński.
Marek Bajor także wypowiadał się na temat licencji podczas spotkania z członkami stowarzyszenia kibiców Zagłębia Lubin.
– Chciałbym dokończyć to, co zacząłem. Rozmawiałem wielokrotnie z prezesem na temat tej sytuacji. Prezes przekonywał mnie, że chciałby, abym dalej tutaj pracował. Ja również jestem podobnego zdania. Spokojnie poczekajmy na to, co się stanie. Decyzja w sprawie mojej przyszłości zostanie podjęta 22 kwietnia – powiedział Marek Bajor kibicom Zagłębia Lubin.
Szkoleniowiec Zagłębia Lubin najprawdopodobniej otrzyma warunkową licencję, która pozwoli mu prowadzić zespół do końca sezonu. Później trener uda się na kursy szkoleniowe UEFA, które pozwolą mu pełnoprawnie i samodzielnie prowadzić drużyny w najwyższych klasach rozgrywkowych na całym świecie.
W przypadku gdyby Bajor jednak nie dostał licencji, oficjalnym szkoleniowcem zostałby Włodzimierz Małowiejski, mówiąc kolokwialnie byłby zwykłym figurantem. Podobna sytuacja miała miejsce kilka lat temu, gdy Rafał Ulatowski był pierwszym szkoleniowcem Zagłębia, jednak w meczowych protokołach widniało nazwisko Wiesława Wojno, jednego z ówczesnych asystentów Zagłębia.











