W mediach rozszalała się burza na temat skrzydłowego Arsenalu. O jego odejściu spekulowało się już latem, kiedy „Kanonierzy” nie zakwalifikowali się do kolejnej edycji Ligi Mistrzów. Sanchez jednak został na The Emirates, a w zimowym oknie transferowym temat jego przenosin wrócił jak bumerang. Co teraz się stanie z gwiazdorem „The Gunners”? Rozważamy każdy możliwy kierunek.
A może jednak zostanie?
Chilijczyk najprawdopodobniej opuści Arsenal już w styczniu, jednak przesłanki mediów były podobne już w lipcu i sierpniu. Wtedy wymieniało się przede wszystkim Bayern Monachium, który znany jest ze sprowadzania świetnych piłkarzy za niewielkie kwoty. Aktualnie częściej od mistrza Niemiec wymieniane są oba kluby z Manchesteru i Chelsea. Mają one argument, którego nie mieli „Bawarczycy” latem. Mianowicie za pół roku Sanchezowi kończy się kontrakt z Arsenalem, w przedłużenie którego nie wierzy już nawet Arsene Wenger.
To oznacza, że wtedy byłby dostępny za darmo i Londyńczycy nie otrzymaliby za niego nawet złamanego grosza. Chcąc zarobić w takich okolicznościach, Wenger musi sprzedać swojego gracza już teraz. Z jednej strony szkoda oddawać swojego najlepszego zawodnika ligowemu rywalowi, ale z drugiej i tak nie przyda się w obecnej kampanii, bo najważniejsze trofeum jest już poza zasięgiem Arsenalu. Zadaniem francuskiego szkoleniowca jest wytargować jak najwyższą kwotę za Alexisa, a jak to wygląda z perspektywy samego piłkarza? Gdzie powinien się udać, by móc spełnić swoje ambicje?
To samo miasto, większy klub
Jeżeli Chilijczyk nie chce się za daleko przeprowadzać, a pragnie grać z lepszymi partnerami, to pod nosem ma Stamford Bridge i zespół aktualnego mistrza Anglii – Chelsea. Antonio Conte wiele by dał, żeby dysponować skrzydłami Hazard – Sanchez, a Roman Abramowicz z pewnością nie robiłby problemów. Mało tego, na pewno zaoferowałby Sanchezowi dużo lepsze zarobki niż rywale zza miedzy, a to mocny argument w dzisiejszej piłce. Dla tego zawodnika równie ważnym aspektem są szanse na wygrywanie pucharów. Szanse na obronę tytułu „The Blues” mają jednak znikome, co może ostudzić zapędy zawodnika. Jednak przeciwieństwie do Arsenalu, nie odpadli z F.A. Cup, więc miałby szansę na swój trzeci triumf w tych rozgrywkach.
Główną kartą przetargową mogłaby być możliwość zgłoszenia Sancheza do Ligi Mistrzów. Regulamin UEFA pozwala na zgłoszenie jednego zawodnika, który grał w innych rozgrywkach europejskich w fazie grupowej. To pozwoliłoby chilijskiemu skrzydłowemu zmierzyć się z Barceloną w Champions League. Ogromna pokusa udowodnienia swojemu byłemu pracodawcy, że popełnił błąd pozwalając mu odejść.
Wizja ponownego sprawdzenia jak wypada na tle legendarnego Messiego, na pewno działa na wyobraźnię Sancheza. Co jednak jeśli „The Blues” odpadliby po starciu z Barcą? Pozostaną krajowe puchary czyli praktycznie nic co odróżniałoby przygodę z Arsenalem. Z drugiej strony Chelsea przecież ma spore szanse na przejście „Blaugrany”, a taka satysfakcja byłaby dla samego piłkarza bezcenna. Przywdzianie niebieskiej koszulki wiąże się zatem ze sporym ryzykiem, ale nie od dziś wiadomo, że kto nie ryzykuje…











