Clint Hill przyznał, że jest rozczarowany faktem nieuznania jego prawidłowego gola w spotkaniu z Boltonem. W sobotnim meczu QPR przegrało 1:2 i wylądowało w strefie spadkowej.
To doświadczony obrońca tak naprawdę pierwszy tamtego popołudnia trafił do siatki na Reebok Stadium, ale sędzia liniowy nie zauważył, że piłka przekroczyła linię bramkową o dobre kilkadziesiąt centymetrów i gol nie został uznany. Incydent po raz kolejny rozpoczął debatę na temat użycia nowoczesnych technologii, które wyeliminowałyby takie błędy.

– To byłby mój pierwszy gol w Premier League. Przez całą karierę starałem się dostać do tej ligi i myślałem, że otworzyłem swoje konto bramkowe, ale niestety się tego nie doczekałem. Od razu wiedziałem, że był gol. Można to nawet zobaczyć po reakcji drugiego zespołu. Jestem rozczarowany tą decyzją.
Niedługo potem Darren Pratley dał prowadzenie Boltonowi. Zaraz po przerwie wyrównał Djibril Cisse, ale ostatnie słowo należało do „Kłusaków”, a dokładniej do Ivana Klasnicia, który zapewnił swojemu zespołowi bardzo ważne trzy punkty. Podopieczni Owena Coyle’a wyprzedzili bowiem sobotnich rywali w tabeli i wydostali się ze strefy spadkowej, zrzucając tam właśnie QPR.
Hill przyznaje jednak, że on i koledzy nie mogą teraz narzekać, tylko muszą wziąć pełną odpowiedzialność za swoją sytuację i ciężko pracować, by utrzymać się w lidze.
– Patrzysz na wszystko – każdą decyzję, każdy błąd, złą interwencję albo niewykorzystaną okazję i myślisz „gdyby to tylko poszło po naszej myśli”. Jednak jesteśmy na tej pozycji przez to, jak gramy. Ligowa tabela nie kłamie, nie byliśmy wystarczająco dobrzy.
– To będzie wielkie osiągnięcie, jeśli się utrzymamy, patrząc na mecze, jakie mamy jeszcze do rozegrania. Znam tę sytuację lepiej niż większość ludzi. Musimy to wykorzystać, podnieść swój poziom gry i cały czas walczyć.











