Bez wątpienia najciekawiej zapowiadającym się starciem 29. kolejki Premier League było środowe spotkanie na Etihad Stadium pomiędzy Manchesterem City i Chelsea Londyn. Gospodarze pokazali charakter – przegrywali 0:1, ale zdołali w ostatnim kwadransie wbić rywalom dwie bramki i zainkasować komplet punktów.
Przed rozpoczęciem tego spotkania faworytem bukmacherów byli gospodarze z Manchesteru. W ostatnich pięciu meczach ligowych „The Citizens” wygrali aż cztery razy, jednak w ostatnim meczu ligowym ze Swansea sensacyjnie przegrali. Równie niespodziewanie zostali wyeliminowani z Ligi Europy przez słaby Sporting Lizbona. Godnym odnotowania faktem było pojawienie się na ławce rezerwowych Carlosa Teveza. Argentyńczyk w meczu swojego zespołu zagrał ostatni raz równe pół roku temu – 21 września ubiegłego roku.

Chelsea w lidze radzi sobie ostatnio kiepsko. Straciła czwarte miejsce na rzecz Arsenalu i traci już do niego trzy punkty, a w dodatku cały czas musi uważać na będące na szóstym miejscu Newcastle. W przeciwieństwie do swojego środowego rywala z Manchesteru londyńska ekipa awansowała jednak do kolejnej fazy rozgrywek w Europie. W kontekście rywalizacji ligowej ten fakt nie musi jednak stanowić atutu.
Trudno było przewidzieć, na co będzie stać „The Blues”, prowadzonych przez tymczasowego szkoleniowca, Roberto Di Matteo. Włoch zwyciężał we wszystkich czterech dotychczasowych meczach, w których prowadził zespół, co może napawać optymizmem. W pierwszym starciu obu zespołów w tym sezonie górą była ekipa prowadzona przez Andre Villasa-Boasa, która zwyciężyła mecz na własnym stadionie 2:1.
W 5. minucie gospodarze stworzyli pierwszą okazję. Dobrze w polu karnym przeciwnika znalazł się Pablo Zabaleta, który wygrał pojedynek główkowy, wystawił piłkę na strzał Davidowi Silvie, ale Hiszpan nieczysto trafił w piłkę i zdecydowanie przestrzelił. Chwilę później Fernando Torres zagrał do swojego rodaka, Juana Maty, a ten uderzył z linii pola karnego, jednak jego strzał również był niecelny.
Już trzy minuty później doskonałe, bardzo długie, krzyżowe podanie od Yaya Toure otrzymał Samir Nasri, świetnie opanował piłkę i natychmiast przerzucił ją nad Petrem Cechem, ale futbolówka uderzyła w poprzeczkę i wróciła w boisko. Gospodarze w dalszym ciągu naciskali, wyglądało na to, że to właśnie im bardziej zależy na zwycięstwie.













