City po raz kolejny udowodniło, że nie potrafi wygrać na wyjeździe ze średnim angielskim klubem. Na Britannia Stadium „The Citizens” zremisowali ze Stoke 1:1. Kapitalnym uderzeniem popisał się Peter Crouch, który otworzył wynik spotkania. Jeśli Manchester United pokona w poniedziałek na Old Trafford Fulham, zwiększy swoją przewagę nad rywalem zza miedzy do trzech punktów.
Zarówno Stoke, jak i Manchester City swoje ostatnie spotkania rozgrywali w środę. „The Cottagers” na Wthie Hart Lane omal nie sprawili sensacji, prowadząc do prawie 90. minuty z Tottenhamem. „Kogutom” remis uratował w doliczonym czasie gry Rafael Van der Vaart. „The Citizen” w hicie 29. kolejki pokonali londyńską Chelsea 2:1. Ku zaskoczeniu sympatyków Manchesteru City, Roberto Mancini postanowił dać odpocząć swojemu najskuteczniejszemu strzelcowi, Sergio Aguero, sadzając go na trybunach. O sile ataków obu zespołów decydowali zawodnicy świetnie grający głową, Edin Dżeko oraz Peter Crouch.

Mecz na Britannia Stadium od pierwszych minut był prowadzony w bardzo szybkim tempie, akcje przenosiły się z jednej połowy na drugą. Jednak kończyły się najczęściej na obronie przeciwnika, sporadyczne dośrodkowania były bez problemu wyłapywane przez bramkarzy. Obie drużyny grały twardą, męską piłkę, nie oszczędzając łokci oraz groźnych wślizgów. Mógł się o tym przekonać David Silva, którego łokciem zdzielił Dean Whitehead, Hiszpan do końca spotkania grał w opatrunku. Mimo tak ostrej i bezpardonowej gry prowadzący spotkanie Howard Webb długo zwlekał z pokazywaniem kartek. W pierwszej połowie pokazał zaledwie jedną, wpisując nazwisko Barry’ego do swojego notatnika. Groźniejsze ataki wyprowadzali goście. W 32. minucie Gael Clichy dośrodkował na głowę Dżeko, ale ten będąc w trudnej pozycji, strzelił niecelnie. Cztery minuty później w doskonałej sytuacji znalazł się Pablo Zabaleta, który zamiast strzelać, zdecydował się na podanie i piłkę wybili obrońcy Stoke. Kilka chwil później Argentyńczyk był bohaterem swojego zespołu, bo zdążył wybić piłkę z linii bramkowej po bardzo groźnym dośrodkowaniu z rzutu rożnego. W 43. minucie na indywidualną akcję zdecydował się Mario Balotelli, po minięciu dwóch obrońców zdecydował się na strzał. Uderzenie Włocha było jednak zbyt słabe, by pokonać Begovicia. Do końca pierwszej połowy kibice zgromadzeni na Britannia Stadium nie zobaczyli bramek.
Kilkadziesiąt sekund po wznowieniu gry świetne, prostopadłe podanie otrzymał Edin Dżeko, jednak nie potrafił pokonać swojego rodaka, który obronił jego uderzenie nogami. Dwie minuty później zdecydował się na sprytny strzał, ale i on był niecelny. W 50. minucie Joe Hart obronił instynktownie ręką groźną główkę Shawcrossa.










