Manchester City, po dwóch golach Aguero i jednym trafieniu Adama Johnsona, pewnie pokonał u siebie Stoke 3:0 i utrzymał prowadzenie w Premier League.
Od początku inicjatywę przejęli gospodarze, ale na pierwszą dogodną okazję pracowali przez cały kwadrans. Wtedy to błąd Palaciosa wykorzystał Yaya Toure, który przejął piłkę i podał do Adama Johnsona. Anglik ściął do środka i zdecydował się na strzał, co okazało się dobrym, ale nie idealnym wyborem – futbolówka po jego strzale otarła się o nogę Wilsona i ostatecznie zatrzymała się na poprzeczce. 180 sekund później Nasri rozegrał dwójkową akcję z Aguero, która zakończyła się groźnym, acz niecelnym uderzeniem Francuza.

Przez cały drugi kwadrans gra toczyła się praktycznie tylko na połowie Stoke. „Garncarze” postawili autobus we własnym polu karnym i chcieli jak najdłużej bronić się przed napierającymi coraz mocniej gospodarzami. Solidny mur pękł jednak dość szybko, bo już w 29. minucie. Po krótkim rozegraniu rzutu rożnego Silva świetnie wypatrzył w polu karnym Yaya Toure, ten przejął piłkę i zagrał ją wzdłuż bramki. Po drodze trącili ją jeszcze najpierw Kompany, a później Sorensen i ostatecznie do siatki z najbliższej odległości wbił ją Aguero.
Minęło zaledwie siedem minut i było już 2:0. Kolejny błąd popełnili zawodnicy Stoke przy wyprowadzaniu piłki z własnego pola karnego, co bezlitośnie wykorzystał Adam Johnson, który, z pomocą Yaya Toure, przejął futbolówkę tuż za polem karnym i posłał prawdziwą petardę w kierunku bramki, a raczej do bramki Sorensena. Chwilę później Anglik dobrze wykonał rzut wolny, ale tym razem duński bramkarz przyjezdnych poradził sobie z jego strzałem. Do końca pierwszej połowy oba zespoły nie stworzyły sobie więcej okazji do strzelenia gola i na przerwę zawodnicy lidera Premier League schodzili z dwubramkowym prowadzeniem.

Po zmianie stron jako pierwszy bramce Sorensena próbował zagrozić Aguero, jednak Duńczyk bez problemu obronił jego uderzenie. Argentyńczyk do siatki trafił w 54. minucie, po pięknej akcji „Citizens”. Prostopadłe podanie Barry’ego do Nasriego, Francuz płasko dośrodkował, a niepilnowany Kun tylko kopnął futbolówkę do bramki. 3:0! Chwilę przed upływem pierwszego kwadransa drugiej połowy Aguero mógł skompletować hat-tricka, gdyby nie przestrzelił w sytuacji sam na sam z Sorensenem. Tutaj trzeba też pochwalić duńskiego bramkarza, który zrobił wszystko, by utrudnić przeciwnikowi zdobycie gola i zrobił to, jak się okazało, wystarczająco skutecznie. W 69. minucie Sorensen znowu popisał się dobrą interwencją. Tym razem zatrzymał on Barry’ego, który wbiegł w pole karne, co dostrzegł będący przy piłce Aguero, i obsłużył kolegę ładnym podaniem.











