Manchester City pokonał na własnym stadionie West Bromwich Albion 3:1 (3:1) w ostatnim meczu 35 kolejki Premier League. Dzięki zwycięstwu drużynę Manuela Pellegriniego wciąż utrzymuje szanse na tytuł mistrzowski, jednak cel wydaje się mało prawdopodobny do osiągnięcia.
City od początku przeważało i kolejne bramki były tylko kwestią czasu. Po dwóch strzelonych szybko bramkach, gospodarze ustawili sobie mecz i mimo odpowiedzi WBA po zabójczej kontrze, zdołali jeszcze dobić rywali i zgarnąć pełną pulę.
Całe spotkanie rozstrzygnęło się już w pierwszej połowie. W 4. minucie Sergio Aguero kapitalnie przyjął sobie piłkę w polu karnym i uderzył na bramkę, ale golkiper zdołał obronić, jednak przy dobitce Zabalety nie miał już żadnych szans. Trzy minuty później Samir Nasri wykorzystał pomyłkę przeciwnika i zabrał się z piłką w pole karne i wyłożył piłkę Aguero, ale Argentyńczyk jednak spudłował. W 12. minucie na strzał zza pola karnego zdecydował się Sergio Aguero i piłka po świetnym uderzeniu wpadła do siatki obok bezradnego Fostera. Po sześciu minutach, WBA zdołało strzelić bramkę kontaktową. Po nieudanym rzucie wolnym goście ruszyli z zabójczą kontrą, którą wykończył Graham Dorrans. Jeszcze przed przerwą ekipa Manuela Pellegriniego zdołała strzelić kolejną bramkę, gdy Martin Demichelis urwał się obrońcom i skierował piłkę do siatki po dośrodkowaniu z rzutu rożnego.
Po niemal rozstrzygniętej pierwszej połowie, w drugiej części gry, obie ekipy zdecydowały się praktycznie na odpoczynek. Kibice mieli prawo być niezadowoleni, bo piłkarze raczej nie kwapili się do ataku. Jedyną groźną sytuację przeprowadzili miejscowi, gdy Zabaleta wycofał piłkę spod końcowej linii na piąty metr do Samira Nasriego, który, naciskany przez obrońcę spudłował.










