Manchester City pewnie pokonał Sunderland 3:0. Łupem bramkowym podzielili się Aleksandar Kolarov, Sergio Aguero i James Milner. Na największe pochwały po tym spotkaniu zasłużył strzelec pierwszej bramki, który zanotował jeszcze asystę i przez całe starcie prezentował się wyśmienicie.
Manchester City nie mógł pozwolić sobie na stratę choćby jednego punktu w meczu z Sunderlandem, jeśli marzył o obronie tytułu mistrzowskiego. Znajdujące się na 12. lokacie „Czarne Koty” zamierzały jednak zrobić wszystko, by jak najbardziej utrudnić zadanie podopiecznym Roberto Manciniego. Goście mieli nawet apetyt na trzy oczka, lecz już po czterech minutach głód punktów zajrzał im głęboko w oczy. Po faulu przed polem karnym City wykonywało stały fragment gry. Przy piłce stanęli Balotelli i Kolarov. Na uderzenie zdecydował się ten ostatni. Piłka po mocnym strzale Serba minęła mur i wylądowała tuż przy lewym słupku bramki Simona Mignoleta.
Później przez jakiś czas Sunderland prezentował się nie gorzej niż gospodarze, lecz wystarczyło kilka minut, by sytuacja wróciła do normy. W 21. minucie wynik powinien brzmieć 2:0. Zabaleta znalazł się w wyśmienitej sytuacji, zrobił wszystko, co mógł, by pokonać Mignoleta, lecz ten wykazał się dużym refleksem. Piłka jak bumerang wróciła do piłkarzy City i po chwili Zabaleta raz jeszcze usiłował pokonać belgijskiego golkipera, tym razem pomylił się o kilkadziesiąt centymetrów.
Nawałnica Manchesteru nie ustawała. Dobrze prezentował się cały zespół, łącznie z Joe Hartem, który przez cały czas zachowywał pełną koncentrację. W ofensywie nieźle sobie radził Tevez, który kilka razy wypracował okazje strzeleckie. Najlepszą sytuację Argentyńczyk miał w 37. minucie i gdyby czysto trafił w piłkę po podaniu Barry’ego, to pewnie piłka znalazłaby się w siatce.
Druga połowa zaczęła się od zrywu Sunderlandu, ale gościom wystarczyło sił tylko na pięć minut. Po tym czasie Micah Richards urządził sobie małe polowanie. Obrońca Manchesteru ustrzelił piłką dwóch piłkarzy rywala. Oddając strzał, miał zapewne inny zamysł, lecz wyglądało to, jakby Richards strzelał do kaczek ustawionych w okolicach linii bramkowej. Kilka chwil później doskonałą szansę miał Balotelli. Włoski napastnik był o krok od zdobycia gola po doskonałym zagraniu Kolarova z głębi pola. „Super Mario” minimalnie się jednak pomylił i po chwili został zmieniony przez Aguero. Trzeba zauważyć, że włoski snajper za często się przewracał na murawie, występ z Sunderlandem nie należał do najlepszych w jego wykonaniu.
Aguero potrzebował czterech minut, by dokonać tego, co nie udało się Balotellemu w ciągu niemal godziny. Argentyńczyk otrzymał doskonałe podanie od rewelacyjnego tego dnia Kolarova i w sytuacji podbramkowej zachował się, jak przystało na rasowego snajpera. City miało już trzy punkty w garści.
Gospodarze nie chcieli na tym poprzestawać. Kolejne akcje mnożyły się z prędkością światła. Swoje szanse na podwyższenie mieli Tevez, Aguero, Richards i Yaya Toure. Najbliżej zdobycia gola był David Silva, któremu zabrakło centymetrów. Po strzale Hiszpana piłka trafiła w poprzeczkę. Okazję do pokazania swoich umiejętności miał też Joe Hart, którego czujność sprawdził Steve Fletcher. W końcu w ostatnich minutach spotkania piłkarze Manchesteru dopięli swego. Do zdobycia gola potrzebny był kolejny stały fragment gry, tym razem wykonywany z ostrego kąta. James Milner wie, jak uderzać piłkę nawet z tak trudnej pozycji, o czym brutalnie przekonał się Mignolet. Chwilę później Belg uratował swój zespół przed utratą czwartego gola, którego mógł zdobyć Aguero.










