Manchester City przegrał trzeci mecz w tym sezonie i zrównał się punktami z podopiecznymi sir Aleksa Fergusona. Niezwykle wielką przysługę staremu klubowi oddał Darron Gibson, który strzelił jedyną bramkę w 60. minucie spotkania.
Pierwsza połowa meczu na Goodison Park pozostawiała wiele do życzenia. Żadna drużyna nie była na tyle przekonująca i zdeterminowana, by zdobyć gola. Najbliższy tej sztuki był Stracqualursi w szóstej minucie. Napastnik „The Toffees” wykorzystał dobre dośrodkowanie z rzutu rożnego i przymierzył z główki. Piłka minęła się z Joe Hartem, ale w pogotowiu był jeszcze Lescott, który wybił futbolówkę z linii bramkowej. W odpowiedzi na bramkę Evertonu pognał Richards, który wywalczył rzut rożny po tym, jak jego uderzenie wybił Howard. Gra obu zespołów od tego momentu wyglądała tak, jakby walka toczyła się o bezbramkowy remis.

W 23. minucie kibiców z uśpienia próbował wybudzić Aguero. Snajper „The Citizens” zdecydował się na strzał sprzed pola karnego. Był on jednak daleki od ideału. W 36. minucie składną i ładną dla oka akcję przeprowadzili gracze Davida Moyesa. Cahill zgrał głową do Fellainiego, ale ten ostatecznie spudłował. Chwilę później całe Goodison Park zatrzymało oddech, aby oglądać, gdzie zmierza piłka posłana przez Samira Nasriego. Były gracz Arsenalu przymierzył z dystansu i trafił w poprzeczkę. Piłka odbiła się od niej i wróciła w boisko. Kolejną atrakcją wtorkowego spotkania było wbiegnięcie na murawę jednego z obserwatorów meczu i tymczasowe przykucie go do słupka bramki Harta. Ze względu na ten incydent pierwsza połowa została przedłużona o pięć minut.
Na początku drugiej połowy po raz kolejny w tym meczu drużyny pokazały rozczarowujący poziom futbolu. Spotkanie na dobre rozpoczęło się dopiero w 60. minucie. Wtedy niespodziewanie na prowadzenie wyszli gospodarze. Gola na 1:0 dla Evertonu zdobył sprowadzony niedawno Darron Gibson. Były gracz Manchesteru United zdobył gola w swoim stylu, mocno uderzając sprzed pola karnego. Całą akcję rozpoczął Drenthe, który podał do Bainesa. Chwilę później angielski lewy obrońca dośrodkował w pole karne. Tam piłka trafiła pod nogi Donovana, a ten wyłożył futbolówkę do Gibsona. Hart był bezradny – piłka nieco zmieniła tor lotu po rykoszecie od Garetha Barry’ego. W 64. minucie Aguero wyłuskał piłkę w polu karnym gospodarzy i podał do nadbiegającego Silvy. Hiszpan uderzył, ale jego strzał został zablokowany.
W 70. minucie po raz drugi w poprzeczkę uderzył Nasri. Tym razem Francuz próbował przelobować golkipera „The Tofees” z dosyć trudnego kąta. Chwilę później na kolejny strzał z dystansu zdecydował się Gibson. Mimo że był niecelny, nikt do Irlandczyka nie miał pretensji. Osiem minut później na strzał z przewrotki zdecydował się Richards. Obrońcy „The Citizens” nie udało się choćby trafić w światło bramki. Przyjezdni próbowali jeszcze odmienić losy meczu, ale nie wychodziło im to całkowicie. Dobrze zorganizowany zespół Moyesa nie pozwolił już na żadną brawurową akcję gościom. Spotkanie sensacyjnie wygrali gracze Evertonu i dzięki temu Manchester United zrównał się punktami z liderem tabeli.











