Czas nieubłaganie leci, a sezon trwa. Właśnie w miniony weekend zakończyliśmy dziewiątą kolejkę Premiership. Co się zdarzyło ciekawego? Zapraszamy poniżej!
Wiadomością bardzo ważna, wręcz newsem tygodnia można określić wygraną Liverpoolu. Było to drugie zwycięstwo piłkarzy Hodgsona w tym sezonie. Pierwszym raz trzy punkty poleciały do Liverpoolu w trzeciej kolejce, czyli ponad półtora miesiąca temu. Po tym meczu nowym właścicielom klubu oczy znów mogą się nieco przymknąć, przez co włosek, na jakim wisi angielski menadżer, nieco przybierze na grubości. Chociaż i tak sytuacja w mieście Beatlesów mi imponuje. I kibice, i działacze, i trener, że mógł znieść taki policzek tak długo. Kto wie, być może teraz role się odwrócą..

W hicie kolejki Man City przegrało na swoim stadionie z Arsenalem, który dzięki tym punktom podgonił w tabeli obie ekipy z Manchesteru i obecnie zajmuje drugą lokatę. „Kanonierzy” przeżywają teraz swój najlepszy okres, głównie w Lidze Mistrzów, ale tym 3:0 pokazali, że dobre nastroje przenoszą się też na rodzime rozgrywki. Do składu powoli powracają kontuzjowani zawodnicy, zatem fanom stołecznej drużyny naprawdę nic nie potrzeba więcej do szczęścia, bo śmiało można wypatrywać lepszych czasów. A co z City? Mancini zarzekał się, że gdyby jego piłkarz nie wyleciał na początku, to jego gracze wygraliby to spotkanie.
Chelsea pozostała w cieniu. Piłkarze Ancelottiego rozegrali mecz bez historii, wygrali tylko 2:0 i umacniają się na pozycji lidera, a jest przed kim uciekać, bo za „The Blues” są już trzy drużyny z pięcioma punktami straty. Jak nauczyły nas poprzednie sezony, jest to bardzo niewiele, szczególnie że sezon dopiero się rozkręca.
Manchester United z lekkimi trudnościami, ale jednak zdołał pokonać Stoke City. Piłkarze Fergusona od jakiegoś czasu wydają się nam strasznie nie do określenia. Niby się chwieją, ale jeszcze kolos nie upadł i nie roztrzaskał się, mimo szalejącego huraganu problemów wewnątrz.
Również bardzo ciekawym pojedynkiem był remis Tottenhamu z Evertonem. Widać, że goście wracają po długo trwającym falstarcie do niezłej dyspozycji. Natomiast nieprzyzwyczajony do takiego wysiłku (LM + liga) Tottenham może odczuwać pierwsze sygnały zmęczenia. Gdyby „Koguty” zwyciężyły, to dołączyłyby do zespołów goniących lidera.
Kącik statystyka
Dziewiąta kolejka spotkał była pod pewnym względem wybitna. Bramek strzelono przeciętnie, bo 24. Najwięcej goli kibice obejrzeli na stadionie WBA, Manchesteru, Stoke, Liverpoolu i West Hamu – bo po trzy. Warto podkreślić, że jest to najłagodniejsza kolejka w całym sezonie. Piłkarze obejrzeli tylko 28 żółtych kartoników (w poprzednich ośmiu kolejkach suma nie spadła poniżej 33). Tylko raz arbiter musiał wyrzucić piłkarza z boiska, nieszczęśnikiem okazał się Derek Boyata z Manchesteru City.












