W najciekawszym niedzielnym spotkaniu 2. kolejki Premiership Bolton po ciekawym spotkaniu przegrał na Reebok Stadium z Manchesterem City 2:3. „The Citizens” z dorobkiem sześciu punktów zajmuje obecnie pierwsze miejsce w lidze.
Zarówno Bolton, jak i Manchester City wygrały swoje spotkania w pierwszej kolejce Premiership 4:0 i zajęły ex aequo pierwsze miejsce w lidze. Obie drużyny tak wysoki wynik osiągnęły w konfrontacji z beniaminkami, „Kłusaki” pokonały QPR, a „The Citizens” na Etihad Stadium Swansea.

Podopieczni Owena Coyle’a bez żadnego sentymentu ani strachu podeszli do spotkania z faworyzowanym Manchesterem City, od razu przechodząc do ataku. Już w trzeciej minucie spotkania, Chris Eagles mocnym strzałem z rzutu wolnego chciał zaskoczyć Joe Harta. Ten z problemami wybronił piłkę, a całą sytuację wyjaśnił Lescott wybijając ją. W 10. minucie w sporym zamieszaniu w polu karnym Zat Knight uderzył minimalnie obok bramki. Kilka sekund później Kevin Davis groźnie główkował, ale obrońca „The Citizens” wybił piłkę.
Po tych świetnych dziesięciu minutach w wykonaniu Boltonu, inicjatywę wreszcie odzyskali goście. W 14. minucie Kolarov wstrzelił piłkę w pole karne, ale Jamesa Milnera w porę ubiegł Jaaskalainen i wybił futbolówkę. Trzy minuty później powinno być 0:1, Dżeko dośrodkował w pole karne, piłka trafiła do niepilnowanego Sergio Aguero, ale ten fatalnie przestrzelił. W 25. minucie David Silva zdecydował się na uderzenie z dystansu, piłka skozłowała przed fińskim bramkarzem, kompletnie go zaskakując i wpadając do siatki. Pięć minut później futbolówka za sprawą Sergio Aguero znowu znalazła się w bramce, jednak prowadzący spotkanie Mike Jones nie uznał jej. Zdaniem arbitra Micah Richards, który podawał do Argentyńczyka sfaulował Petrowa, jednak Bułgar sporo dał od siebie, teatralnie upadając po starciu bark w bark z rosłym Anglikiem. O sile ataku „The Citizens” stanowili David Silva i Sergio Aguero, którzy byli niezwykle aktywni w tym spotkaniu. Ten drugi miał okazję podwyższyć wynik meczu na 0:2, jednak jego strzał głową o centymetry minął słupek bramki Boltonu.
Podopieczni Roberto Manicienigo dopięli swego w 37. minucie, gdy piłkę po rzucie rożnym otrzymał niepilnowany Gareth Barry i potężnie huknął w stronę bramki, piłka przeszła po rękach fińskiego bramkarza „Kłusaków” i zatrzepotała w siatce. Na odpowiedź gospodarzy nie trzeba było długo czekać, bowiem kilkanaście sekund później po podaniu Martina Petrowa, Ivan Klasnić zdobył bramkę kontaktową. Do przerwy wynik nie uległ zmianie.
Tuż po wznowieniu gry w drugiej połowie na listę strzelców wpisał się Edin Dżeko. Bośniak przepchnął Zata Knighta i strzałem w długi róg pokonał po raz trzeci dzisiejszego popołudnia Jaaskalainena. Po strzelonej bramce tempo spotkania wyraźnie opadło, wciąż więcej z gry mieli podopieczni Roberto Manciniego, jednak wszelkie próby podwyższenia wyniku niwelowali obrońcy Boltonu. Mimo przewagi ze strony Manchesteru City, Bolton nie zamierzał się poddawać i kontratakami próbował znowu zdobyć bramkę kontaktową i powalczyć o chociażby punkt z takim rywalem.










