Gdy w całej piłkarskiej Europie rozgrywane są półfinały i finały krajowych pucharów, angielska liga odrabia zaległości. Na Etihad Stadium gospodarze podejmowali Sunderland, natomiast na Goodison Park przyjechała drużyna Crystal Palace, by zmierzyć się z ekipą Evertonu.
Manchester City – Sunderland
„Obywatele” bardzo mocno rozpoczęli mecz. Już w 2. minucie bramkarza gości po składnej akcji zespołu pokonał Fernandinho. Asystę na swoim koncie zapisał Sergio Aguero. Goście też mieli swoje szanse, jak ta z 13. minuty, gdy po dośrodkowaniu z rzutu rożnego główkował John O’Shea. Niestety, piłka przeleciała kilka centymetrów ponad bramką Harta.

W 18. minucie świetną okazję zmarnował Borini. Mimo że napastnik znajdował się na pozycji spalonej, chorągiewka liniowego nie powędrowała w górę. Dzięki temu Włoch miał trochę czasu na podjęcie decyzji i ostatecznie zdecydował się na strzał. Bardzo niecelny strzał.
Do niemiłej sytuacji doszło w 33. minucie meczu, kiedy rozpędzony Marcos Alonso zamiast w piłkę trafił w kostkę Zabalety. Argentyńczykowi trochę dłużej niż Hiszpanowi zajęło dojście do siebie, ale na szczęście nie był to groźny uraz i obrońca City po chwili powrócił do gry.
Przed przerwą swojego szczęścia spróbował jeszcze Nasri, ale strzał nawet nie zmusił bramkarza gości do interwencji. Po pierwszych 45 minutach Manchester City skromnie, bo jednym golem, prowadził z Sunderlandem.

Początek drugiej odsłony meczu zapowiadał, że gospodarze skupią się na utrzymaniu prowadzenia. Wprawdzie „Obywatele” nie zrezygnowali z ataków, ale w takiej fazie wyścigu po mistrzostwo kraju nie można pozwolić sobie na stratę punktów, z czego z pewnością podopieczni Manuela Pellegriniego zdawali sobie sprawę. To się jednak nie udało i w 73. minucie drogę do siatki Harta odnalazł strzał Wickhama.
To, co wydarzyło się w 83. minucie, przewidzieli tylko najwięksi optymiści wśród kibiców Sunderlandu. „Czarne Koty” wyszły na prowadzenie dzięki kolejnej bramce Wickhama. Anglik wykorzystał, że Hart pozostawił dużo miejsca przy krótkim słupku, i tam umieścił piłkę. Gospodarzom bardzo zależało na zwycięstwie, ale teraz musieli jeszcze zdobyć do tego dwa gole. Pierwszego z nich strzelił w 89. minucie po fatalnym błędzie Mannone. Na bramkę uderzał Nasri, a bramkarz gości tak niefortunnie interweniował, że praktycznie sam wepchnął futbolówkę do własnej siatki. Na następnego gola „Obywatelom” zabrakło czasu. Manchester City – Sunderland 2:2.












