Przy prawie 90 tysiącach kibiców zgromadzonych na stadionie Wembley Manchester City w finale Pucharu Anglii pokonał Stoke City 1:0. Gola na wagę zwycięstwa zdobył w 75. minucie Yaya Toure. 42 lata czekali kibice „The Citizens”, aż ich ukochana drużyna znowu będzie triumfować w najstarszych rozgrywkach świata.
Manchester City od początku spotkania zamierzał narzucić Stoke swoje tempo gry i przejąć inicjatywę. Już w 6. minucie Carlos Tevez, który zdążył wyzdrowieć na finał, po indywidualnej akcji zdecydował się na strzał, jednak bez problemu wybronił go Thomas Sorensen.
Napór „The Citizens” rósł z minuty na minutę, jednak nie potrafili sforsować dobrze ustawionej defensywy Stoke City. Duński bramkarz popisał się również umiejętnościami, broniąc groźne uderzenie Mario Ballotellego. Do przerwy kibice nie zobaczyli bramek, chociaż spotkanie było toczone w szybkim tempie.
Po zmianie stron, wciąż więcej z gry mieli podopieczni Roberto Manciniego, jednak „The Citizens” wciąż brakowało pomysłu na rozbicie szczelnej i dobrze dysponowanej defensywy „The Cottagers”. Carlos Tevez dwoił się i troił, by wyprowadzić swój zespół na prowadzenie, ale on, dysponujący takimi umiejętnościami technicznymi, miał problem z minięciem Hutha i Shawcrossa.
Podopieczni Tony’ego Pullisa, którzy są rewelacją tych rozgrywek, również mieli ochotę wygrać to spotkanie i w 62. minucie Kenwyne Jones stanął oko w oko z Joe Hartem, jednak angielski bramkarz fantastycznie obronił nogami uderzenie napastnika Stoke.
Kibice zgromadzeni na Wembley doczekali się bramki dopiero w 74. minucie. Piłka po sporym zamieszaniu w polu karnym „The Cottagers” trafiła pod nogi Yaya Toure. Reprezentant Wybrzeża Kości Słoniowej nie wahał się ani chwili i mocnym uderzeniem pokonał Thomasa Sorensena. Podopieczni Manciniego nie zamierzali kończyć na jednej bramce i szukali okazji do podwyższenia wyniku, ale znowu nie potrafili sforsować defensywy Stoke.
Najlepszą okazję miał David Silva, jednak strzał Hiszpana bez problemu wybronił Sorensen. Do końcowego gwizdka wynik nie uległ zmianie i Roberto Mancini może się cieszyć ze swojego pierwszego trofeum, odkąd przejął stery „The Citizens”.
Kibice z niebieskiej części Manchesteru aż 42 lata czekali na to, by ich ukochana drużyna znowu zatriumfowała w najstarszych rozgrywkach świata.










