W pierwszy dzień świąt kibice zgromadzeni na Goodison Park przeżyli niemałe emocje. Tamtejszy Everton zremisował ze stołecznym West Hamem 2:2. Wynik jest w pełni sprawiedliwy. Gianfranco Zola wywozi z Liverpoolu bardzo ważny punkt.
Ekipa Davida Moyesa ciągle walczy o miejsce premiowane grą w Lidze Europejskiej. Dobrze się składa, bo największy rywal „The Toffies”, Liverpool, zremisował w swoim meczu z Birmingham FC. Przy wygranej Everton znacznie nadgoniłby pierwszą siódemkę. Na Goodison Park panowała iście świąteczna atmosfera. Publiczność żywo dopingowała swoich ulubieńców w walce z londyńczykami, co chwilę bijąc brawa za udane akcje. Żadna z drużyn nie przeprowadzała huraganowych ataków, jednak dość znaczna przewaga była po stronie piłkarzy z miasta Beatlesów. W 24. minucie spotkania po dośrodkowaniu z prawej strony boiska głową piłkę zgrał Cahill, a z najbliższej odległości, futbolówkę do bramki skierował popularny „Billy”. Rosjanin odpłacił się menadżerowi za wystawienie od pierwszych minut. Everton w tym sezonie prowadząc u siebie 1:0, nie przegrał jeszcze meczu. 13 minut później, zdaniem Howarda Webba, Francuz Distine faulował napastnika gości we własnej szesnastce. Sędzia wskazał na „wapno”. Do „jedenastki” podszedł Egipcjanin Mido. Uderzył w prawy, dolny róg bramki. Amerykański golkiper gospodarzy w tym spotkaniu był zatrudniany rzadko, ale to nie przeszkodziło w obronieniu rzutu karnego.
Druga połowa była bardziej wyrównana. W 60. minucie, po zamieszaniu w polu karnym gospodarzy, piłkę w bramce umieścił Da Costa. Po straconym prowadzeniu piłkarze Moyesa ruszyli do ataku. Goście cofnęli się głębiej. Skupieni na obronie, wychodzili nieraz z groźnymi kontrami. Po jednej z nich minimalnie chybił Cole. Obie ekipy przeprowadziły zmiany, które w dalszej części meczu zadecydowały o końcowym wyniku. Na placu gry zameldował się Yakubu, a z przeciwnej ekipy na murawę wszedł Ilan. To właśnie na pięć minut przed końcem Nigeryjczyk zapakował futbolówkę do bramki Roberta Greena. Na odpowiedź nie trzeba było długo czekać. 120 sekund później, po świetnym dośrodkowaniu z prawej strony oraz biernej postawie obrońców, Ilan uderzył głową. Strzał był nie do obrony. Goodison Park zamilkło.
Wywalczony punkt w Liverpoolu, przeciwko dobrze grającemu Evertonowi, jest bardzo cennym osiągnięciem dla londyńczyków. Podopieczni Zoli ciągle walczą o utrzymanie w Premiership. Natomiast gospodarze mogą żałować. Oni stracili dwa oczka. Do końca sezonu będą walczyli o występ w rozgrywkach pod szyldem UEFA.










